Carina Karlsen – Norweżka, która zakochała się w Polsce. „Tutaj mam wszystko”
Wspieraj Radio Wataha to nasz wspólny głos w Norwegii , nasz Vipps: 696837
Kiedy myślimy o migracji, zazwyczaj widzimy dobrze znany obraz: Polacy wyjeżdżają do Norwegii za lepszym życiem, wyższymi zarobkami i spokojem. Historia Cariny Karlsen jest dokładnie odwrotna.
Norweżka z Trondheim, która dziesięć lat temu spakowała życie do walizki i… przeprowadziła się do Gdyni. Dziś mówi:
„Polska jest moim domem. Bez wątpliwości.”
O jej niezwykłej drodze, o polskiej gościnności, traumach, językach, służbie zdrowia i o tym, dlaczego – jej zdaniem – w Polsce żyje się lepiej niż w Norwegii, rozmawiał Steve Joobs w Radiu Wataha. Z tej rozmowy można wyciągnąć historię, która inspiruje nie tylko Polaków na emigracji.
Od Trondheim do Gdyni – gdy „wszystko” znalazło się w Polsce
Carina Karlsen urodziła się w Trondheim. Dla wielu Norwegów to spokojne, „małe” miasto – ok. 160 tys. mieszkańców, inna atmosfera niż w Oslo. Normalne norweskie życie, normalny norweski system, normalna norweska codzienność.
I nagle – decyzja, która z boku wygląda jak szaleństwo.
-„Przepraszam, pani Carino, ale ja myślę, że to jest szaleństwo” – usłyszała od dyrekcji szkoły, gdy przyjechała z córką do Polski.
Ale ona już wtedy wiedziała swoje. Skoro Polacy mieszkają w Norwegii – to dlaczego Norweżka nie miałaby mieszkać w Polsce?
Powód wyjazdu nie był romantyczną fantazją o „egzotycznym kraju na wschodzie”. Był bardzo praktyczny – kwestia zdrowia i życia.
W Norwegii Carina nie mogła normalnie pracować, miała problemy zdrowotne i usłyszała coś, co wielu Polaków mieszkających w Norwegii tylko przeczuwa:
-„Słyszałam, że w Polsce, nawet za małe zarobki, można kupić wszystko – lekarzy, fizjoterapeutów, prywatne wizyty.”
Pierwszy „lot” do Polski okazał się początkiem nowego życia. A polska służba zdrowia – dużym zaskoczeniem.
Polska służba zdrowia lepsza niż norweska? Norweżka mówi wprost
To, co w wywiadzie najbardziej wbija w fotel, to porównanie systemów zdrowia. Carina opowiada o sytuacji sprzed roku, kiedy miała poważne problemy z sercem.
W Polsce:
-
skierowanie na tomografię serca,
-
czas oczekiwania: ok. 6 miesięcy.
W Norwegii:
-
„Minimum 12 miesięcy” – mówi.
-„Myślałam: Boże, przez te 12 miesięcy mogę nawet umrzeć.”
W jej oczach prywatna medycyna w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie, ale nawet system NFZ nie wypada gorzej niż norweski – a często lepiej, jeśli chodzi o czas dostępu.
To mocne słowa Norweżki, która zna oba światy i widzi różnicę „od środka”.
Pierwsze dni w Polsce: łzy w sklepie i język, który „bije po głowie”
Dziś Carina świetnie mówi po polsku, uczy Norwegów i Polaków norweskiego, prowadzi TikToka, nagrywa filmy. Ale jej początek tutaj był bardzo daleki od kolorowej pocztówki.
Przyjechała z 8-letnią córką. Dla dziecka – język to gąbka. Dla dorosłego – mur.
-„Najpierw szłam tylko do sklepu i do domu. Jedna Polka o coś zapytała… i zaczęłam płakać, bo nie zrozumiałam nic.”
To klasyczna scena emigracyjna – tylko tym razem przeżywa ją Norweżka w Polsce.
Kiedy ekspedientka pytała: „Czy pani potrzebuje jakiejś pomocy?” – Carina nawet nie wiedziała, o co chodzi. Po prostu – zero zrozumienia.
Ale stało się wtedy coś bardzo ważnego:
-„Nawet jeśli ta pani nie mówiła po angielsku, pomagała mi. I to było świetne. Dużo można zrobić rękami.”
Polska gościnność i chęć pomocy przebiły barierę językową.
Norwegia i integracja: „To wstyd dla nas, Norwegów”
Kiedy Steve opowiada o Polakach w Norwegii, pojawia się gorzka prawda:
-
Polacy płacą za darmowe usługi, bo nie znają języka i wynajmują pośredników.
-
W urzędach często są traktowani gorzej, bo urzędnik „nie potrzebuje problemów”.
-
Słowo „integracja” bywa pustym hasłem.
Carina patrzy na to z perspektywy Norweżki – i to właśnie jej najbardziej „pęka serce”:
–„Kiedy przyjechałam tu i zaczęłam uczyć Polaków języka norweskiego, słyszałam, że nie są w Norwegii traktowani dobrze. I moje serce pękło. Bo to jest taki piękny naród. Jeśli Polacy są źle traktowani w Norwegii, to jest wstyd dla nas.”
To zdanie mówi o niej więcej niż jakakolwiek deklaracja.
Polacy: ogromne serce i… twarda skóra
Z rozmowy wyłania się też obraz Polaków widziany oczami Cariny:
-
otwarci,
-
emocjonalni,
-
bardzo pomocni,
-
gotowi dać z siebie wszystko – czasem zapominając o sobie.
Carina przyznaje:
-„Uczyłam się w Norwegii, że Polacy są zamknięci. Teraz patrzę na te 10 lat i nie wierzę, jak to możliwe.”
Steve dodaje swoje słynne zdanie:
„Żeby mieć ogromne serce, trzeba mieć twardą dupę.”
Bo jeśli serce jest miękkie, świat, system, instytucje – potrafią kopać bez litości.
Język, emocje i… polskie przekleństwa
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy jest to, jak język wpływa na emocje.
Carina podkreśla, że kiedy mówi po polsku, czuje inaczej niż po norwesku:
-„W środku czuję, że to jest trochę inaczej, kiedy mówię po polsku.”
Polski daje jej większą paletę słów, bardziej intensywne wyrażanie uczuć. Norweski – jest prostszy w codzienności, ale mniej „barwny”.
Jako nauczycielka norweskiego zaznacza, że na poziomie C1 czy C2 norweski też daje ogromne możliwości wyrażania siebie, ale w codziennym języku jest po prostu… prosty.
A polski? Cóż, wystarczy jedno słowo na „k” i można nim wyrazić pół życia – od przecinka po stan emocjonalny.
Carina przyznaje z rozbrajającą szczerością, że przeklina częściej po polsku niż po norwesku, a jej ulubione polskie przekleństwo – wypowiedziane za głośno na ulicy – przyciągnęło spojrzenia całej okolicy.
TikTok „Carinka”: Norweżka inspiruje Polaków i pokazuje, że „da się”
To właśnie na TikToku Steve pierwszy raz zobaczył Carinę.
Jego reakcja była natychmiastowa:
„Zauważyłem Carinę na TikToku i pokochałem ją od razu. Fantastyczna dziewczyna, fantastycznie opowiada o Polsce i o Norwegii.”
Carina działa na TikToku pod nazwą „Carinka”.
Co robi na swoim kanale?
-
mówi po polsku jako Norweżka,
-
opowiada o różnicach między Polską a Norwegią,
-
uczy norweskiego,
-
pokazuje, że naukę języka można zacząć w wieku 30+ i też się da.
-„Chcę być inspiracją dla kogoś, kto ma chęć uczyć się języka polskiego. Ale nie tylko polskiego – każdego języka. To nie zależy od wieku.”
10 lat temu przyjechała do Polski mając 31 lat. Dzisiaj, w wieku 41 lat, mówi po polsku, nagrywa filmy jako Carinka, uczy innych i wciąż się rozwija.
Nie spodziewała się tak pozytywnego odbioru:
-„Myślałam, że będzie hejt. A Polacy… wspierają mnie, pomagają, wierzą we mnie.”
Od traumy do „mam wszystko”
W wywiadzie pada też ważne wyznanie – Carina nie przyjechała do Polski jako „turystka życia”.
Miała za sobą traumy, trudne doświadczenia, rozbite poczucie bezpieczeństwa. Myślała, że zostanie tu tylko na rehabilitację i wróci do Norwegii.
Ale Polska ją „wciągnęła”.
„Prawdopodobnie w Norwegii nie miałam nic. A teraz mam wszystko. Mam ludzi, którym mogę ufać. Zauważyłam, że jestem szczęśliwa.”
W jej ustach brzmi to bardzo mocno:
Norweżka, z kraju „bogatego i poukładanego”, mówi, że prawdziwe „wszystko” znalazła w Polsce.
Polska czy Norwegia – gdzie żyje się lepiej?
Padło wprost to pytanie, które wielu z nas w głowie nosi:
„Gdzie żyje się lepiej – teraz, właśnie teraz?”
Odpowiedź Cariny jest bez wahania:
– „Tutaj. W Polsce.”
Dlaczego?
-
bo Polska przez 10 lat bardzo się zmieniła,
-
bo Gdynia dała jej wymuszoną, ale skuteczną naukę języka (mało angielskiego = więcej polskiego),
-
bo znalazła tutaj partnera, przyjaciół, społeczność,
-
bo czuje, że tu jest jej dom.
Na tyle mocno, że coraz poważniej myśli o polskim paszporcie.
„Mówię od półtora roku, że będę aplikować o polski paszport, bo czuję, że to jest mój dom. Polska jest moim domem.”
Norwegowie – „najbardziej oszukany naród”?
Pojawia się też odważna teza Steve’a:
„Nie masz wrażenia, że Norwegowie są najbardziej oszukanym narodem na świecie? Niby mają tyle pieniędzy, ale nie mają nic.”
Carina odpowiada spokojnie, ale jedno zdanie zapada w pamięć:
-„Myślałam, że skoro jestem Norweżką, to mam wszystko. A po kilku latach tutaj zrozumiałam, że prawdopodobnie nie miałam nic. Teraz mam wszystko.”
To nie jest hejt na Norwegię. To osobiste podsumowanie człowieka, który przeszedł przez dwa systemy, dwie kultury i dwie zupełnie różne codzienności.
Carina Karlsen i Radio Wataha – to dopiero początek
Na końcu rozmowy pojawia się obietnica:
-
Carina jest otwarta,
-
chętnie wróci do programu,
-
można się spodziewać kolejnych wspólnych projektów z Radiem Wataha.
Steve zapowiada, że wymyśli formułę, dzięki której ich rozmowy będą mogły regularnie trafiać do słuchaczy i widzów – zarówno w radiu, jak i w social mediach.
Bo takie historie jak Cariny trzeba opowiadać.
Historie Norweżki, która
-
przeprowadziła się do Polski,
-
nauczyła się jednego z najtrudniejszych języków w Europie po trzydziestce,
-
uczy Polaków norweskiego,
-
czuje wstyd, gdy Polacy są źle traktowani w jej kraju,
-
i z pełnym przekonaniem mówi:
„Polska jest moim domem. Mam tutaj wszystko.”
To opowieść nie tylko o migracji. To opowieść o szukaniu swojego miejsca na ziemi, o odwadze, o sercu, które wybrało inaczej, niż podpowiadałby rozsądek.
I o Polsce, która – widziana oczami Norweżki Cariny Karlsen, znanej na TikToku jako Carinka – pokazuje się jako kraj, w którym naprawdę można być szczęśliwym.
Wspieraj Radio Wataha to nasz wspólny głos w Norwegii , nasz Vipps: 696837
Jeśli chcesz zobaczyć tę historię „na żywo”, zajrzyj na TikToka: Carinka – i śledź Radio Wataha. Z tej znajomości na pewno będą kolejne mocne rozmowy i kolejne inspirujące opowieści.




















