E134 sparaliżowana po potężnym obrywie skalnym. Kluczowa trasa może być zamknięta przez wiele dni
Jedna z najważniejszych arterii komunikacyjnych zachodniej Norwegii – E134 w Etne – została całkowicie zablokowana po potężnym obrywie skalnym. Ogromne bloki kamieni runęły ze stromego zbocza nad drogą w rejonie Fjæra, poważnie uszkadzając jezdnię.
Na szczęście nikt nie ucierpiał, jednak skala zniszczeń jest znaczna. Część skał musi zostać wysadzona, zanim możliwe będzie ich usunięcie. Geolodzy potwierdzają, że wysoko nad drogą nadal znajduje się niestabilna partia góry, która wymaga dokładnej analizy.
Według Statens vegvesen prace potrwają co najmniej kilka dni. Dopiero w środę znana będzie bardziej precyzyjna prognoza dotycząca otwarcia trasy.
Przeczytaj również: Ostatni skok Kamila Stocha w Oslo. Tego momentu nie będzie drugi raz. Zwieramy szyki – widzimy się w Holmenkollen!
Transport i logistyka. Dłuższe objazdy przez E18 i E39
E134 to strategiczne połączenie wschód-zachód. Jej zamknięcie oznacza poważne utrudnienia dla transportu towarowego. Kierowcy ciężarówek są kierowani na znacznie dłuższe objazdy przez E18 i E39 lub przez Bergen.
Wzmożony ruch – dodatkowo potęgowany końcem ferii zimowych – powoduje przeciążenia alternatywnych tras. Rozważane jest zwiększenie liczby kursów promowych na trasie Nesvik-Hjelmeland.
Bezpieczeństwo ponad wszystko
Norwegia, ze swoją górzystą topografią, regularnie mierzy się z zagrożeniem osuwisk i obrywów skalnych. Ten przypadek pokazuje, jak kluczowe znaczenie ma szybka ocena geologiczna i kontrola stabilności zboczy.
Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo ekip ratunkowych i drogowych – dopiero po uzyskaniu pełnego „zielonego światła” możliwe będzie rozpoczęcie intensywnych prac porządkowych.
Kiedy E134 może zostać ponownie otwarta?
🇧🇻 Mini lekcja języka norweskiego:
steinskred – obryw skalny
rasstad – miejsce osuwiska
omkøyring – objazd
oppryddingsarbeid – prace porządkowe
rasfare – zagrożenie osuwiskiem
Wspieraj Radio Wataha, nasz Vipps: 696837 … dziękujemy 🙂
Źródło: Statens vegvesen, Zdjęcie: Statens vegvesen/zrzut ekranu
Przeczytaj również: Ostatni skok Kamila Stocha w Oslo. Tego momentu nie będzie drugi raz. Zwieramy szyki – widzimy się w Holmenkollen!



















