Stracili dom w kilka minut. Dziś cała Polonia może pomóc im zacząć od nowa
„Wybiegliśmy w samej piżamie”
W nocy wszystko zmieniło się w kilka minut.
Ogień pojawił się nagle. Nie było czasu na ratowanie rzeczy, dokumentów czy dorobku życia. Była tylko jedna myśl — przeżyć i uratować zwierzęta.
Dorota i Norbert wybiegli z płonącego domu praktycznie w samej piżamie.
Jak sami mówią, życie uratowały im psy.
To właśnie ich szczekanie obudziło Dorotę chwilę przed tym, jak pożar rozprzestrzenił się na dobre.
Kilka minut później cały dom był już w ogniu.
To nie była zwykła farma
Wielu ludzi z Polonii w Norwegii znało to miejsce.
Stuttenga Alpakka w okolicach Elverum nie było tylko gospodarstwem ze zwierzętami.
To było miejsce spotkań.
Miejsce odpoczynku.
Miejsce, gdzie można było przyjechać z dziećmi, napić się kawy, pogłaskać alpaki, kozy czy świnki i po prostu poczuć spokój.
Przez lata Dorota i Norbert stworzyli coś wyjątkowego.
Nie dla biznesu.
Nie dla pieniędzy.
Dla ludzi i zwierząt.
Zwierzęta były dla nich rodziną
Na farmie były:
- alpaki
- kozy
- świnki
- psy
- kaczki
- gęsi
- kury
- króliki
I każde z tych zwierząt miało swoje miejsce.
Dorota zna imiona wszystkich kóz. Wie, które koźlę jest dzieckiem której kozy. Opowiada o nich jak o rodzinie.
Bo dla niej to naprawdę jest rodzina.
Kiedy rozmawialiśmy na miejscu, trudno było nie zauważyć jednej rzeczy — te zwierzęta są spokojne, zadbane i ufają ludziom.
To nie dzieje się przypadkiem.
To efekt lat poświęcenia.
Dom nie był ich. I właśnie dlatego sytuacja jest tak trudna
W internecie pojawiały się pytania:
„Przecież mieli ubezpieczenie?”
„To chyba wszystko zostanie pokryte?”
Nie.
I to trzeba powiedzieć jasno.
Dorota i Norbert wynajmowali tę farmę od pięciu lat.
Dom i gospodarstwo nie były ich własnością.
Mieli własne ubezpieczenie wyposażenia, więc odzyskają część prywatnych rzeczy. Ale każdy, kto choć raz przeżył podobną sytuację, wie, że to nie rozwiązuje problemu.
Nie odbuduje życia.
Nie zapewni miejsca dla zwierząt.
Nie da nowego domu.
A wynajęcie kolejnej farmy w Norwegii graniczy dziś z cudem.
Pojawiła się jednak szansa
Jest gospodarstwo, które mogłoby stać się ich nowym początkiem.
Miejsce, gdzie:
- zwierzęta miałyby przestrzeń
- można odbudować stajnię
- stworzyć nowe ogrodzenia
- wrócić do normalnego życia
Koszt? Około 900 tysięcy koron.
Dużo?
Tak.
Ale gdy spojrzymy na to inaczej…
W Norwegii mieszka około 130 tysięcy Polaków.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie:
Czy jako Polonia naprawdę nie jesteśmy w stanie pomóc ludziom, którzy przez lata dawali coś innym?
Oni pomagali innym. Dziś sami potrzebują pomocy
Podczas rozmowy wielokrotnie słyszeliśmy jedno:
Dorota i Norbert zawsze pomagali ludziom.
Organizowali spotkania.
Przyjmowali gości.
Wspierali różne akcje społeczne i zbiórki.
Ludzie przyjeżdżali tam nie tylko dla zwierząt.
Przyjeżdżali dla atmosfery.
Dla normalności.
Dla dobra, które tam było.
Dzisiaj role się odwróciły.
Byliśmy tam. I naprawdę trudno przejść obok tego obojętnie
Kiedy stoisz obok zgliszcz domu, który jeszcze kilka dni wcześniej tętnił życiem, wszystko wygląda inaczej.
Widzisz ludzi, którzy stracili wszystko.
Ale jednocześnie widzisz ludzi, którzy mimo tragedii dalej myślą przede wszystkim o zwierzętach.
Nie o sobie.
O zwierzętach.
To robi ogromne wrażenie.
Dlaczego ta pomoc ma sens?
Bo to nie jest zbiórka „na luksusy”.
To jest walka o:
- dach nad głową
- bezpieczeństwo zwierząt
- możliwość normalnego życia
- miejsce, które znów może służyć ludziom
I chyba właśnie dlatego ta historia poruszyła tak wiele osób.
Bo każdy widzi tutaj prawdę.
Polonia już pokazuje ogromne serce
W chwili publikacji tego materiału na zbiórce są już dziesiątki tysięcy koron.
Pomagają:
- Polacy
- Norwegowie
- sąsiedzi
- znajomi
- ludzie, którzy byli tam choć raz
- i ludzie, którzy po prostu nie chcą przejść obojętnie
To pokazuje jedną ważną rzecz:
Wciąż potrafimy być wspólnotą.
Możemy zrobić coś naprawdę dobrego
Nie cofniemy pożaru.
Nie oddamy im tego, co stracili.
Ale możemy sprawić, że za jakiś czas Dorota i Norbert znów powiedzą:
„Udało się”.
A zwierzęta znów będą miały swój dom.
Jak pomóc?
Wsparcie można przekazać przez oficjalną zbiórkę Spleis:
👉 Spleis – pomoc dla Stuttenga Alpakka
Każda wpłata ma znaczenie.
Każde udostępnienie również.
Nauka norweskiego (z artykułu)
- brann – pożar
- gård – gospodarstwo / farma
- dyr – zwierzęta
- hjelpe – pomagać
Obejrzyj rozmowę Video – Stracili dom w kilka minut. Dziś cała Polonia może pomóc im zacząć od nowa
Czy wszystkie zwierzęta przeżyły?
Czy dom był własnością Doroty i Norberta?
Na co przeznaczona jest zbiórka?

Założyciel i redaktor naczelny Radia Wataha oraz portalu Wataha.no. Od blisko 20 lat mieszka w Norwegii, gdzie aktywnie działa na rzecz Polonii, łącząc ludzi, instytucje i rzetelne informacje w jednym miejscu.
Steve Joobs (Łukasz Pawłowicz) – Twórca medium, które od 2017 roku bez wsparcia dotacji informuje, pomaga i integruje Polaków w Norwegii – od spraw urzędowych i prawa pracy, po życie codzienne i wydarzenia społeczne.
Znany z bezpośredniego stylu i podejścia „bez ściemy” – stawia na konkret, wiarygodne źródła i realną pomoc. Radio Wataha i Wataha.no to dla niego nie projekt, tylko misja i odpowiedzialność wobec ludzi.
Na co dzień rozwija radio, prowadzi audycje i wywiady oraz tworzy treści, które mają sens i wartość dla Polaków mieszkających za granicą.












