Musieli uciekać z Norwegi ze strachu, że Barnevernet odbierze im syna

0

13 lat, tyle czasu rodzina Iwańskich mieszkała w Norwegii. Niestety problemy z ośrodkiem zajmującym się ochroną praw dzieci tj. Barnevernet, zmusiły ich do ucieczki do Polski. Jak to tego doszło i co było przyczyną całego zamieszania?

Niewinne, dziecięce zabawy

Rodzina Iwańskich to żona Barbara, mąż Łukasz i ósemka wspaniałych dzieci. Wszyscy mieszkali w domu położonym nad fiordem w Oslo. Wiedli spokojne i szczęśliwe życie. Pewnego dnia ich 3-letni syn Julian, złamał rękę, podczas niewinnej, dziecięcej zabawy. Zaraz po zdarzeniu jego rodzice zawieźli go do szpitala, gdzie pielęgniarka zaleciła dać dziecku paracetamol i pojawić się ponownie w szpitalu jutro. Ojciec dziecka nie zgodził się na takie rozwiązanie i zażądał natychmiastowego kontaktu z lekarzem. Zachowanie mężczyzny nie spodobało się pielęgniarce i ta wyrzuciła ich za drzwi. Po chwili pojawiła się nowa pielęgniarka, która skierowała rodzinę do lekarza, aby ten nastawił rękę dziecku. 

Donos i Barnevernet

Pielęgniarka, której nie spodobało się zachowanie ojca 3-letniego Juliana, złożyła donos na mężczyznę. W piśmie podana została informacja, że Pan Łukasz zachowywał się bardzo agresywnie, a to mogło stanowić zagrożenie dla niej jak i dla całej rodziny. Zaraz po tym zdarzeniu sprawą zajął się norweski urząd do spraw dzieci Barnevernet. Niestety urzędnicy bez wcześniejszego zawiadomienia rodziców zaczęli sprawdzać dokumenty ze szkoły, szpitala i miejsc pracy, gdzie pracowała Pani Barbara i Pan Łukasz. Dodatkowo najstarsze dzieci zostały przesłuchane, a pytania jakie były im zadawane były dosyć mocno naprowadzające. Według ich zeznań urzędnicy wprost pytali o to, czy tato ich bije bądź też, czy krzyczy na nie. 

Czytaj także: Azyl dla Silje Garmo – pozytywna opinia MSZ

Strach przed utratą dzieci

Państwo Iwańscy czuli ogromny strach, kiedy dowiedzieli się, że całą sprawą zajął się norweski urząd Barnevernet. Po 13 latach mieszkania w Norwegii znali przypadki swoich znajomych, gdzie ww. urząd pozbawiał rodziców posiadania ich dzieci. Bali się, że ich czeka to samo, więc postanowili jak najszybciej uciec z Norwegii. Zanim do tego doszło byli po rozmowie z prawnikami i polskim konsulem. Do ucieczki doszło pod osłoną nocy, tak aby nikt nie mógł tego zauważyć ani ich zawrócić. 

Nie widzą powrotu do Norwegii

Kilka tygodniu po powrocie rodziny do Polski, Państwo Iwańscy dostali pismo z urzędu. Barnevernet informował w piśmie Pana Łukasza, że sprawa została zakończona, a mężczyzna nie poniesie żadnych konsekwencji. Mimo iż przesłany protokół ukazuje pozytywne zakończenie sprawy, tak rodzina nie zdecyduje się na ponowny powrót do Norwegii. Dlaczego? Przez najbliższe 10 lat rodzina Iwańskich będzie widniała w specjalnym rejestrze, przez co prawdopodobieństwo odebrania im dzieci będzie większe i o wiele łatwiejsze. 

Czytaj także: Jurek Owsiak nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla!

Dlaczego krytykuje się Barnevernet? 

Według bardzo wielu Polaków mieszkających w Norwegii, urząd ten bardzo często rozdziela rodziców z ich dziećmi, a co najgorsze skłania się do podburzania małoletnich do zeznawania przeciwko swoim bliskim. Nie tylko Polacy krytykują norweski urząd, ale i Norwegowie. Powodem, dla którego można to otwarcie napisać jest napisany list przez ponad 200 norweskich ekspertów, kierowany do Barnevernet. W piśmie urzędowi zostało wytkniętych wiele błędów i niedoskonałości. W 2018 roku wydano rezolucję Rady Europy, która dosyć mocno krytykuje norweski urząd. Trybunał Praw Człowiek uznał również w 2018 roku, że Barnevernet swoimi czynami łamie prawa człowieka. 

 

 

Komentarze