20 lat w Norwegii, nowy start i duże ambicje. Polak rozwija firmę budowlaną i stawia na jakość, nie przypadek
Jakub jest w Norwegii od około 20 lat. Dziś, razem ze wspólniczką, rozwija nową firmę budowlaną, która działa od stycznia i już zdobyła ważne uprawnienia otwierające drogę do większych projektów. W rozmowie z Radiem Wataha opowiada nie tylko o remontach i rehabilitacji budynków, ale też o błędach, które popełnia wielu przedsiębiorców na emigracji. To historia o fachu, pokorze i dojrzewaniu do prowadzenia firmy po norwesku.
20 lat doświadczenia, nowa firma i konkretna specjalizacja
Na pierwszy rzut oka to kolejna polska firma budowlana w Norwegii. Ale gdy zaczyna się rozmowa z Jakubem, szybko widać, że za tym stoi coś więcej niż zwykły biznes. Jest doświadczenie, konkretna droga zawodowa i przemyślane podejście do pracy.
Jakub mieszka i pracuje w Norwegii od około 20 lat. Od stycznia rozwija nową firmę budowlaną razem ze wspólniczką. Jak sam mówi, dziś nie chce już robić wszystkiego naraz i za wszelką cenę. Dziś stawia na porządek, specjalizację i ludzi, którzy naprawdę znają się na swojej robocie.
Firma zajmuje się przede wszystkim tym, co w norweskim języku branżowym określa się jako rehabilitacja budynków, czyli remonty, modernizacje i adaptacje. To właśnie w tym obszarze Jakub i jego zespół czują się najmocniejsi. Ale ambicje sięgają dalej. Plan jest jasny: wejść także w bardziej kompleksową budowę domów.
Norwegia nauczyła go jednego. Nie da się robić wszystkiego samemu
W rozmowie pada bardzo ważna rzecz, którą warto podkreślić. Jakub mówi wprost, że kiedyś próbował ogarnąć wszystko sam. Jak wielu Polaków miał z tyłu głowy myślenie: „dam radę”. Sam firma, sam decyzje, sam odpowiedzialność, sam kontrola.
Dziś wie już, że to nie działa.
Żeby prowadzić firmę w Norwegii i robić to dobrze, trzeba umieć rozłożyć odpowiedzialność. Trzeba mieć dobrego księgowego. Trzeba współpracować z ludźmi, którzy znają się na swoim fachu. Trzeba wiedzieć, że hydraulik robi hydraulikę, elektryk robi elektrykę, a ktoś od konstrukcji odpowiada za konstrukcję.
To jest bardzo ważne także z punktu widzenia norweskiego klienta. W Polsce często docenia się człowieka, który „potrafi wszystko”. W Norwegii taki model nie zawsze budzi zaufanie. Tu rynek patrzy inaczej. Jeśli ktoś jest od wszystkiego, bardzo często bywa odbierany jako ktoś, kto nie specjalizuje się w niczym. A Norwegowie zwracają uwagę na dokumenty, kwalifikacje i jasny podział kompetencji.
Dokumenty mają znaczenie. I otwierają drzwi
Jakub podkreśla, że w Norwegii sam fach to za mało. Liczy się też to, czy potrafisz udokumentować swoje umiejętności. Dlatego inwestuje w rozwój, kolejne etapy nauki i formalne potwierdzanie kompetencji.
Jednym z ważnych momentów dla firmy było uzyskanie Sentralt Godkjent, czyli centralnego zatwierdzenia, które w praktyce daje większe możliwości przy realizacji projektów budowlanych. To właśnie ten element może otworzyć drogę do większych zleceń, udziału w bardziej wymagających inwestycjach i współpracy z instytucjami oraz gminami.
Jakub tłumaczy, że takie dokumenty są w Norwegii bardzo ważne, bo rynek jest już ostrożny. Było zbyt wielu pseudo fachowców, przez których ucierpieli klienci. Dlatego dziś liczy się nie tylko to, co ktoś mówi o sobie, ale przede wszystkim to, co potrafi pokazać na papierze.
I on te papiery zdobywa. Egzaminy zdawał już tutaj, w Norwegii. Obecnie jest na kolejnym etapie kształcenia, a jego celem na najbliższe miesiące jest zdobycie kwalifikacji rzeczoznawcy.
To pokazuje coś bardzo prostego: nawet po 20 latach w branży można dalej się rozwijać i iść do przodu.
Polski fach i norweska pokora. To połączenie działa
W rozmowie wybrzmiewa też bardzo ciekawy wątek tożsamości zawodowej. Jakub zaczynał wcześnie. Pracował już jako nastolatek z ojcem, który nauczył go nie tylko pracy rękami, ale też myślenia o robocie. Ten fundament przywiózł ze sobą do Norwegii.
Ale przez te lata dołożył do tego coś jeszcze. Norweskie podejście do organizacji pracy, odpowiedzialności i spokoju.
Sam mówi, że w Polsce często działa się szybciej, bardziej na zasadzie „jakoś to będzie”. W Norwegii człowiek uczy się pokory. Uczy się, że nie trzeba wszystkiego robić od razu. Uczy się, że rozwój może być wolniejszy, ale za to trwalszy.
I chyba właśnie w tym tkwi siła takich ludzi. Nie porzucają swojego fachu, swojego doświadczenia, swojego tempa pracy. Ale jednocześnie uczą się nowych zasad gry i potrafią się do nich dostosować.
Szef, który zakasuje rękawy
Jest jeszcze jedna rzecz, która w tej rozmowie wybrzmiewa bardzo mocno. To podejście do bycia szefem.
Jakub nie buduje wizerunku właściciela firmy, który stoi z boku i tylko wydaje polecenia. Mówi wprost, że pracuje z ludźmi. Jest na budowie. Działa razem z zespołem. I wierzy, że właśnie taki kontakt z pracownikami daje najlepszy efekt.
To podejście dobrze pasuje do norweskiej rzeczywistości. Tutaj nawet właściciele firm bardzo często nie odcinają się od codziennej pracy. Nie uciekają od odpowiedzialności terenowej. Nie są „ponad” zespołem.
To buduje zaufanie. A zaufanie w branży budowlanej ma ogromne znaczenie.
Jakub mówi też jasno: jeśli jesteś fair wobec ludzi, oni oddają to pracą i zaangażowaniem. To nie jest slogan. To jest praktyka, którą sprawdził na własnej skórze.
Dla tych, którzy dopiero zaczynają w Norwegii
Ta rozmowa ma też ważny wymiar dla Polaków, którzy dopiero próbują poukładać sobie życie zawodowe w Norwegii albo myślą o własnej działalności.
Z doświadczenia Jakuba płynie kilka prostych wniosków.
Po pierwsze, nie warto brać się za rzeczy, o których nie ma się pojęcia.
Po drugie, nie trzeba udowadniać wszystkim, że jest się od wszystkiego.
Po trzecie, trzeba dać sobie czas.
Norwegia nie nagradza chaosu. Tu lepiej działa systematyczność, dokumenty, współpraca i spokojne budowanie swojej pozycji. Czasem trwa to długo. W przypadku Jakuba mówimy o dwóch dekadach doświadczeń, prób, błędów i dojrzewania do tego, jak prowadzić firmę mądrze.
Ale właśnie dlatego ta historia brzmi wiarygodnie.
To także obraz polskiej przedsiębiorczości w Norwegii
Takie rozmowy są potrzebne, bo pokazują polską obecność w Norwegii bez stereotypów. Bez krzykliwych haseł i bez sztucznego pompowania sukcesu.
To jest normalna, uczciwa historia człowieka, który przyjechał tu lata temu, pracował, uczył się, popełniał błędy, wyciągał wnioski i dziś rozwija firmę, która ma rosnąć na solidnych podstawach.
Tak właśnie buduje się zaufanie. Tak właśnie buduje się swoją pozycję na rynku. I tak właśnie Polacy realnie współtworzą dzisiejszą Norwegię.
Dane firmy
JG AS BYGG OG REHAB
Strona internetowa: www.kubinbygg.no
Telefon kontaktowy: 401 20 102
Nauka języka norweskiego
W branży budowlanej w Norwegii bardzo ważne są nie tylko umiejętności praktyczne, ale też znajomość słownictwa, które pojawia się w rozmowach z klientami, urzędami i współpracownikami. W historii Jakuba pojawiają się typowe norweskie pojęcia związane z budową, kwalifikacjami i organizacją pracy. Warto je znać, bo pomagają lepiej zrozumieć, jak działa tutejszy rynek i czego oczekują norwescy klienci. To także dobry przykład, że w Norwegii liczy się specjalizacja, dokumentacja i spokojne, odpowiedzialne podejście do zawodu.
4 frazy z artykułu
1. rehabilitering av bygg
rehabilitacja budynków
2. Sentralt Godkjent
centralne zatwierdzenie / oficjalne uprawnienie
3. bygging av eneboliger
budowa domów jednorodzinnych
4. dele opp ansvar
podzielić odpowiedzialność
Czym zajmuje się firma JG AS BYGG OG REHAB?
Co daje firmie Sentralt Godkjent?
Jaką najważniejszą lekcję Jakub wyniósł z prowadzenia firmy w Norwegii?


















