Norwegia chce usuwać uczniów z klas nawet na 8 tygodni. Reakcja na przemoc czy próba naprawienia własnych błędów?
Norwegia dochodzi do momentu, w którym musi powiedzieć sobie wprost: coś w systemie edukacji przestało działać tak, jak zakładano.
Rząd zaproponował zmiany, które jeszcze kilka lat temu byłyby nie do pomyślenia. Szkoły mają dostać możliwość usuwania uczniów z lekcji nawet na kilka tygodni. Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo. W praktyce – o przywrócenie kontroli.
Tylko że to nie jest historia, która zaczyna się dzisiaj.
Konkret: uczeń może zostać wyjęty z klasy nawet na 8 tygodni
Propozycja pochodzi od Regjeringen i dotyczy zmian w systemie oświaty.
Zakłada ona:
- usunięcie ucznia z klasy do 4 tygodni
- możliwość przedłużenia do 8 tygodni
- zastosowanie w przypadku:
- przemocy
- gróźb
- poważnego zakłócania lekcji
Oficjalne uzasadnienie jest jasne: szkoły muszą mieć narzędzia, żeby chronić innych uczniów i nauczycieli.
Dlaczego w ogóle pojawił się ten temat
Bo problem nie jest marginalny.
Z raportów i danych przytaczanych w debacie publicznej wynika, że:
- zdecydowana większość dyrektorów szkół miała do czynienia z przemocą wobec pracowników
- nauczyciele coraz częściej mówią o sytuacjach, w których nie mają realnych narzędzi, żeby zareagować
To nie są pojedyncze historie. To jest trend.
I to właśnie ten trend zmusił polityków do działania.
Norweska prasa: coś się kończy
Aftenposten pisze wprost, że to może być moment przełomowy dla całego systemu.
Przez lata Norwegia budowała tzw. „fellesskolen” – szkołę wspólną dla wszystkich, bez wykluczania.
Dziś pojawia się nowe podejście:
najpierw bezpieczeństwo w klasie, potem reszta.
To jest zmiana kierunku. I to duża.
I teraz ważniejsze pytanie: skąd się to wzięło?
Jeśli ktoś obserwuje Norwegię dłużej, to widzi, że to nie jest nagła sytuacja.
Przez lata system szedł w stronę:
- bardzo silnej ochrony praw dziecka
- ograniczania sankcji i kar
- przenoszenia odpowiedzialności na szkołę
Podstawą tego podejścia jest m.in. Opplæringsloven, który jasno stawia na dobro ucznia i bezpieczne środowisko.
I to samo w sobie nie jest problemem.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy:
- nauczyciel przestaje mieć realne narzędzia
- granice w klasie przestają być jasne
- a odpowiedzialność rozmywa się między szkołą, systemem i rodzicami
Czy usuwanie ucznia coś rozwiązuje?
I tu dochodzimy do sedna.
Nowe przepisy:
- nie zwiększają liczby nauczycieli
- nie rozwiązują problemu braków kadrowych
- nie podnoszą kompetencji pracy z trudną młodzieżą
One robią jedną rzecz:
pozwalają wyciągnąć problem z klasy
Na chwilę.
Bo jeśli za tym nie pójdzie realna praca:
- z uczniem
- z rodziną
- z systemem
to ten problem wróci.
I często wróci większy.
Co dalej?
Norwegia jest dziś w miejscu, w którym musi znaleźć równowagę.
Z jednej strony:
- trzeba chronić uczniów i nauczycieli
- trzeba reagować na przemoc
Z drugiej:
- nie da się budować systemu tylko na odsuwaniu problemów
Z naszego doświadczenia tutaj, w Norwegii, widać jedno:
najtrudniejsze rzeczy zaczynają się nie wtedy, kiedy coś się dzieje,
ale wtedy, kiedy przez lata nie reaguje się wystarczająco wcześnie.
I być może właśnie do tego momentu doszliśmy.
Nauka norweskiego
- ut av klassen – poza klasą
- trusler – groźby
- vold i skolen – przemoc w szkole
- trygt skolemiljø – bezpieczne środowisko szkolne
Czy to już obowiązuje?
Czy uczeń zostaje bez szkoły?
Dlaczego wprowadzają takie zmiany?
Interesuje Cię temat Norwegii? Zobacz naszą kategorię Wiadomości



















