Norweski gigant medialny Schibsted wprowadził opłatę dla użytkowników, którzy nie chcą być śledzeni w celach reklamowych. Decyzja wywołała falę krytyki, a Norweska Rada Konsumentów skierowała oficjalną skargę do organu ochrony danych osobowych, twierdząc, że prywatność nie może być towarem sprzedawanym za abonament.
🇧🇻 Mini lekcja języka norweskiego (bokmål) pod artykułem
Prywatność za abonament? Schibsted skarżony do Datatilsynet
Norweska Rada Konsumentów (Forbrukerrådet) poinformowała o złożeniu skargi przeciwko koncernowi medialnemu Schibsted do norweskiego organu ochrony danych osobowych Datatilsynet. Powodem jest nowy model, w którym użytkownicy muszą płacić za możliwość korzystania z serwisów bez śledzenia ich aktywności w internecie.
Schibsted, właściciel m.in. gazet i portali takich jak Schibsted, VG, Aftenposten, Bergens Tidende oraz Stavanger Aftenblad, wprowadził rozwiązanie, zgodnie z którym czytelnicy muszą płacić nawet 49 koron miesięcznie, jeśli nie chcą, aby ich dane osobowe były wykorzystywane do reklam opartych na śledzeniu zachowań użytkowników.
Przeczytaj również: Świadek przed sądem? Sprawdź swoje prawa i obowiązki
„Prywatność to prawo, a nie usługa premium”
Forbrukerrådet uważa, że nowe zasady naruszają fundamentalne prawo do prywatności. Skarga została przygotowana wspólnie z organizacją zajmującą się ochroną danych osobowych NOYB.
– Nie powinno być tak, że musimy płacić za ochronę przed komercyjnym wykorzystywaniem naszych własnych danych osobowych. Prywatność jest podstawowym prawem, a nie opcją premium – podkreśliła dyrektor Forbrukerrådet, Mette Fossum.
Rada Konsumentów wezwała również Schibsted do wstrzymania wdrażania nowego modelu do czasu przeprowadzenia pełnej oceny prawnej. Jak podkreślono, także Datatilsynet zwrócił się do koncernu o poczekanie na zakończenie prac prowadzonych obecnie na poziomie Unii Europejskiej.
„To nie jest dobrowolna zgoda”
Przedstawiciele NOYB argumentują, że zgoda użytkownika na przetwarzanie danych może być uznana za ważną wyłącznie wtedy, gdy jest całkowicie dobrowolna.
Przewodniczący organizacji, Max Schrems, wskazuje, że pobieranie opłaty za uniknięcie śledzenia w internecie nie spełnia wymogów europejskich przepisów o ochronie danych osobowych.
Zdaniem organizacji potwierdzeniem tego są również statystyki wykorzystywane przez firmy oferujące podobne rozwiązania. Reklamują one swoje usługi informacją, że aż 99,9 proc. użytkowników wyraża zgodę na śledzenie, co może sugerować, że wybór nie jest w praktyce równorzędny.
Użytkownicy nie chcą być śledzeni
Do Forbrukerrådet zgłosiło się wielu konsumentów po otrzymaniu informacji o nowej polityce prywatności. Część z nich rozważa nawet rezygnację z subskrypcji.
Rada Konsumentów przypomina, że gdy użytkownicy otrzymują realną możliwość odmowy śledzenia, bardzo często z niej korzystają. Jako przykład wskazano rozwiązanie wprowadzone przez Apple, gdzie po pojawieniu się obowiązku uzyskania zgody na śledzenie aż 96 proc. użytkowników odmówiło udostępniania danych.
Według Mette Fossum problem nie dotyczy wyłącznie reklam butów czy sprzętu sportowego. Dzięki gromadzonym informacjom firmy mogą tworzyć niezwykle szczegółowe profile użytkowników, analizując ich zachowania, decyzje zakupowe oraz podatność na wpływ reklam i komunikatów.
Obawy przed niebezpiecznym precedensem
Forbrukerrådet od dawna krytykuje model biznesowy oparty na masowym zbieraniu i komercyjnym wykorzystywaniu danych osobowych. Organizacja uważa, że problem dotyczy zarówno globalnych gigantów technologicznych, jak i tradycyjnych mediów.
Jednocześnie przedstawiciele Rady Konsumentów podkreślają, że rozumieją trudną sytuację finansową branży medialnej i rosnącą konkurencję o wpływy reklamowe. Ich zdaniem nie może to jednak usprawiedliwiać zamieniania podstawowych praw obywatelskich w produkt, za który trzeba dodatkowo płacić.
Eksperci ostrzegają również, że jeśli praktyka zostanie zaakceptowana, kolejne firmy mogą pójść tą samą drogą. W efekcie użytkownicy internetu mogliby zostać zmuszeni do ponoszenia coraz większych kosztów tylko po to, aby zachować swoją prywatność online.
Test dla branży medialnej
Spór między Schibstedem a organizacjami broniącymi prywatności może okazać się ważnym testem dla całej branży medialnej w Europie. Jeśli urzędy uznają taki model za zgodny z prawem, podobne rozwiązania mogą szybko pojawić się również w innych serwisach internetowych. Pytanie brzmi, czy w przyszłości ochrona danych osobowych stanie się prawem, czy raczej usługą dostępną tylko dla tych, którzy są gotowi za nią zapłacić.
Dlaczego Forbrukerrådet złożył skargę?
🇧🇻 Mini lekcja języka norweskiego (bokmål):
- personvern – prywatność, ochrona danych osobowych
🇳🇴 Personvern er viktig for mange brukere.
🇵🇱 Prywatność jest ważna dla wielu użytkowników. - personopplysninger – dane osobowe
🇳🇴 Bedriften samler inn personopplysninger fra kundene.
🇵🇱 Firma zbiera dane osobowe od klientów. - sporing – śledzenie
🇳🇴 Mange ønsker å unngå sporing på nettet.
🇵🇱 Wielu ludzi chce uniknąć śledzenia w internecie. - samtykke – zgoda
🇳🇴 Brukeren må gi samtykke før dataene brukes.
🇵🇱 Użytkownik musi wyrazić zgodę, zanim dane zostaną wykorzystane. - grunnleggende rettighet – podstawowe prawo
🇳🇴 Ytringsfrihet er en grunnleggende rettighet.
🇵🇱 Wolność słowa jest podstawowym prawem.
Źródło: forbrukerrådet, Zdjęcie: Wojtek Sobieski
Przeczytaj również: Kupiłeś dom? Zwłoka może kosztować cię fortunę – krótkie terminy na reklamację

Twórca treści na Wataha.no od 2018 roku, doświadczony dziennikarz od blisko 20 lat związany z Norwegią.
Specjalizuje się w opracowywaniu materiałów własnych oraz przekładaniu norweskich informacji na język polski w sposób zrozumiały i rzetelny.
W swojej pracy stawia na niezależność i neutralne podejście do spraw dotyczących Polonii w Norwegii, koncentrując się na faktach i realnych potrzebach czytelników.












