Google otrzymało gigantyczną karę w wysokości 4,4 miliarda koron od irlandzkiego organu ochrony danych. Sprawa ma związek z ustaleniami norweskiej Rady Konsumentów (Forbrukerrådet), która wykazała, że użytkownicy Androida mogli być skłaniani do wyrażania zgody na szeroko zakrojone śledzenie. Decyzja zapadła po niemal ośmiu latach od złożenia skargi i ponownie otwiera dyskusję o tym, jak firmy technologiczne pozyskują zgodę na przetwarzanie danych.
🇧🇻 Mini lekcja języka norweskiego (bokmål) pod artykułem
Forbrukerrådet zarzuciła Google manipulowanie użytkownikami
Sprawa rozpoczęła się w 2018 roku. Forbrukerrådet ujawniła wówczas wyniki analizy dotyczącej sposobu, w jaki użytkownicy telefonów z systemem Android byli zachęcani do akceptowania mechanizmów ciągłego śledzenia.
Według przedstawionych wówczas ustaleń problem miał polegać m.in. na wykorzystaniu przemyślanego projektu interfejsu, wprowadzających w błąd informacji oraz powtarzających się komunikatów, które miały skłaniać użytkowników do określonych decyzji dotyczących prywatności.
Na podstawie tych ustaleń Forbrukerrådet wraz z siedmioma europejskimi organizacjami konsumenckimi złożyła skargę dotyczącą możliwego naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.
Po ośmiu latach irlandzki organ ochrony danych zakończył postępowanie i wydał decyzję w sprawie.
Przeczytaj również: Dlaczego TikTok, YouTube i Snapchat znalazły się pod lupą? Zalecenia dotyczące ekranów dla dzieci
Decyzja dotyczy prawa użytkowników do świadomej zgody
Dyrektor Forbrukerrådet Mette Fossum określiła decyzję jako ważny moment w działaniach na rzecz ochrony praw konsumentów w internecie.
Jak podkreśliła, użytkownicy powinni wiedzieć, na co wyrażają zgodę, bez bycia wprowadzanymi w błąd lub manipulowanymi do podejmowania decyzji, których w innych okolicznościach mogliby nie podjąć.
Fossum zwróciła również uwagę na znaczenie danych dotyczących lokalizacji. Informacje o tym, gdzie znajduje się dana osoba, mogą wiele powiedzieć o jej życiu i codziennych zachowaniach.
Google zmieniło sposób pozyskiwania zgód
Po złożeniu skargi Google wprowadziło kilka zmian dotyczących sposobu uzyskiwania zgody użytkowników oraz prowadzenia działań związanych ze śledzeniem.
Sprawą zajmował się irlandzki organ ochrony danych, ponieważ europejska siedziba Google znajduje się w Irlandii. Decyzja nie musi być jednak ostateczna – może zostać zaskarżona w irlandzkim systemie sądowym.
Dlaczego sprawa Google trwała aż osiem lat?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów sprawy jest czas jej rozpatrywania.
Skarga na Google została złożona 27 listopada 2018 roku. Tymczasem od tego czasu minęło niemal osiem lat, zanim irlandzki organ wydał decyzję.
Forbrukerrådet zwraca uwagę, że w irlandzkim urzędzie nadal znajduje się tysiące nierozpatrzonych skarg. Wśród nich są również kolejne sprawy zgłaszane przez norweską organizację oraz inne europejskie organizacje konsumenckie.
Według Mette Fossum tak długi czas postępowania stanowi poważny problem dla skutecznego egzekwowania praw konsumentów.
Jej zdaniem przepisy dotyczące ochrony danych muszą być egzekwowane szybko i w sposób, który rzeczywiście odstrasza firmy od naruszania obowiązujących regulacji.
Irlandia jako wąskie gardło europejskiej ochrony danych?
Forbrukerrådet krytycznie ocenia również rolę irlandzkiego organu ochrony danych w europejskim systemie egzekwowania przepisów dotyczących prywatności.
Powodem jest koncentracja dużych firm technologicznych w Irlandii. Wiele największych przedsiębiorstw technologicznych ma tam swoje europejskie siedziby, dlatego skargi dotyczące ich działalności mogą trafiać właśnie do irlandzkiego organu.
W praktyce oznacza to, że postępowania dotyczące ochrony danych użytkowników z różnych państw europejskich mogą być prowadzone w jednym systemie administracyjnym w Dublinie.
Forbrukerrådet uważa, że sytuacja ta przyczynia się do powstawania zatorów i znacznego wydłużenia czasu rozpatrywania spraw.
Dlaczego ta decyzja jest ważna dla użytkowników?
Sprawa Google pokazuje, że zgoda na przetwarzanie danych osobowych nie jest wyłącznie formalnym kliknięciem przy korzystaniu z telefonu czy aplikacji.
Sposób prezentowania informacji, konstrukcja interfejsu oraz częstotliwość pojawiania się komunikatów mogą wpływać na decyzje użytkowników. Dlatego istotne jest nie tylko to, czy firma formalnie uzyskała zgodę, ale również w jakich warunkach użytkownik jej udzielił.
Kwestia ochrony danych
Sprawa jest szczególnie interesująca, ponieważ dotyczy problemu, który większość użytkowników smartfonów spotyka na co dzień – komunikatów dotyczących prywatności, lokalizacji i zgody na przetwarzanie danych. Sama wysokość kary pokazuje, jak poważnie europejskie organy podchodzą do kwestii ochrony danych, choć jednocześnie wieloletni czas postępowania rodzi pytania o skuteczność systemu egzekwowania prawa.
🇧🇻 Mini lekcja języka norweskiego (bokmål):
1. en bot – grzywna, kara pieniężna
🇳🇴 Google fikk en stor bot.
🇵🇱 Google otrzymało wysoką grzywnę.
2. å spore – śledzić
🇳🇴 Selskapet kan spore brukerne.
🇵🇱 Firma może śledzić użytkowników.
3. et samtykke – zgoda
🇳🇴 Brukeren må gi sitt samtykke.
🇵🇱 Użytkownik musi wyrazić zgodę.
4. personvern – ochrona prywatności
🇳🇴 Personvern er viktig på nettet.
🇵🇱 Ochrona prywatności jest ważna w internecie.
5. en klage – skarga
🇳🇴 Forbrukerrådet sendte inn en klage.
🇵🇱 Rada Konsumentów złożyła skargę.
Źródło: Forbrukerrådet, Zdjęcie:
Przeczytaj również: Rząd Norwegii naciska na Meta. Dzieci mają być lepiej chronione w internecie – co się zmieni?

Założyciel i redaktor naczelny Radia Wataha oraz portalu Wataha.no. Od blisko 20 lat mieszka w Norwegii, gdzie aktywnie działa na rzecz Polonii, łącząc ludzi, instytucje i rzetelne informacje w jednym miejscu.
Steve Joobs (Łukasz Pawłowicz) – Twórca medium, które od 2017 roku bez wsparcia dotacji informuje, pomaga i integruje Polaków w Norwegii – od spraw urzędowych i prawa pracy, po życie codzienne i wydarzenia społeczne.
Znany z bezpośredniego stylu i podejścia „bez ściemy” – stawia na konkret, wiarygodne źródła i realną pomoc. Radio Wataha i Wataha.no to dla niego nie projekt, tylko misja i odpowiedzialność wobec ludzi.
Na co dzień rozwija radio, prowadzi audycje i wywiady oraz tworzy treści, które mają sens i wartość dla Polaków mieszkających za granicą.


