...
0
0
0
default avatar
07.03.2021

POLICZYĆ WSZYSTKO, CO DAŁO MI DOBRY ZNAK

Szacowany czas czytania: 3 minuty

POLICZYĆ WSZYSTKO, CO DAŁO MI DOBRY ZNAK

Dopadł mnie malkontencki nastrój. Chociaż, patrząc na siebie ostatnimi czasy, zawsze w takim jestem…hmmm..
No dobra. Powiedzmy, że dzisiaj jest on wyjątkowy. Jeszcze chwila i domownicy wystawią mi walizki za drzwi. Spokojnie Magdalenka! Wdech, wydech, wdech…Zgodnie z nowymi zasadami, co robimy??? Gramy w (NIE)narzekanie i ćwiczymy wdzięczność!!!! Brawo!!!

To nie jest śmieszne…Nie znacie mnie. Nie wiecie, jaka potrafię być, w wersji standardowej. A przypominam, że chwilowo, działam w trybie awaryjny…Żeby zachować miejsce zamieszkania i bliskich, wymyśliłam na takie chwile przeciwśrodek. Coś, jak lekarstwo. Zamiast narzekać i tkwić w pozycji roszczeniowej, robię coś zupełnie odwrotnego – wymieniam i doceniam wszystkie, pozytywne zdarzenia z mojego życia.

Wiecie, że praktykowanie wdzięczności zmniejsza ciśnienie krwi, poprawia odporność i redukuje skłonności do uzależnień? Serio! Według niektórych badań, okazywanie wdzięczności zmniejsza podatność na depresję, poczucie osamotnienia i zazdrość. Mnie to przekonuje, więc…

Jestem wdzięczna:

– że mam dużo rachunków, bo to znaczy, że mam pracę i dochody

– za bolące każdej nocy nogi, bo to znaczy, że ciężko pracowałam

– marudnego męża, bo wynika, że nie jestem sama

– budzik, który obwieszcza, że przeżyłam i jest kolejny dzień

– węch, dzięki niemu po powrocie z pracy, wiem, że trzeba wywietrzyć mieszkanie

– samochód, żeby tyłek mi nie marzł

– czystą wodę, bo w Coca Coli jest za dużo cukru

– żółty ser, który przyczynił się do złapania już trzeciej myszy w tym miesiącu

– za mojego syna…

…zatrzymałam się, bo za każdym razem, kiedy jakaś kąśliwa uwaga nasuwała mi się na usta, karciłam się w myślach…jak lwica broniąca swoje małe…
O rany!!! Bóg mi świadkiem, że są chwile, gdy mam ochotę…Wrrrrrrrr!!!! Ale jak? No jak?

Pamiętam jak dziś. Nas. Ja i mój mąż. Początki w Norwegii. Ta niepewność i strach przed nieznanym. Ciężką pracę, długie dni i krótkie noce. I to wzajemne ukochanie…Było tyle uczuć i emocji. Szaleliśmy za sobą, tak bardzo…Z czasem (tak bywa), kochasz kogoś, tak bardzo, że ta miłość przestaje się już w tobie mieścić i…z tej miłości powstaje kolejna osoba…
Tak, to właśnie się stało. Mój syn, był jednym z najbardziej wyczekiwanych i wymodlonych dzieci na świecie. I zmienił wszystko…dał mi WSZYSTKO!

Jakie to cudowne, gdy wracasz do domu wyczerpana po 12 godzinach pracy i nagle, okazuje się, że masz co robić przez kolejnych 12. Brak nudy. Totalnie.

Czy może być coś lepszego niż zamiast filmu, na który czekałaś cały tydzień, móc obejrzeć kolejny raz tą samą bajkę?

Dokształcasz się w kwestii np. prądu, obserwujesz różne fazy i prędkości ładowania.

I ten artystyczny nieład, wszędzie dookoła, lepszego architekta nie znajdziesz.

Każdy pozazdrości ci, używania pralki, suszarki, odkurzacza, zmywarki i kuchenki równocześnie.

Podobno dziecko oczyszcza dom ze złych wibracji, bo po jego pojawieniu się diabeł traci swoją moc.

A jak twoje życie towarzyskie zostaje uporządkowane czasowo. Już nie musisz marzyć o domatorstwie – 9 miesięcy i hop! Już masz.

Stajesz się taki samodzielny: ubierasz, prasujesz, przewijasz, gotujesz, czytasz.

Masz wszędzie zniżki, traktują cię priorytetowo, chodzisz przodem, siadasz pierwszy, nawet szanse na urlop są większe.

I problem z bezsennością znika.

Nie mówiąc już o znikaniu innych rzeczy…bynajmniej stajesz się prawdomówna w stosunku do męża, gdy boli cię głowa

Same wspaniałości, uległości i kompromisy.

Cud, miód, malina…….

Jestem tak wdzięczna za Mojego Syna!!! Tak strasznie wdzięczna 🙂

I kiedy tak zaczynam liczyć, ile razy jego obecność dała mi dobry znak w życiu…Do ilu właściwych wyborów mnie zdeterminował, jaką dal wolę życia, ile chwil uśmiechu i szczęścia. I tylko On, jedyny, zawsze zauważy moje łzy, przytuli bez powodu i milion razy powtórzy „Kocham Cię”.
Nauczył mnie odwagi, bym mogła walczyć za nas oboje. Pokazał, że nie muszę być idealna, a popełnianie błędów nie jest niczym złym. Dał siłę, by wstać, kiedy zdarzy mi się potknąć. Upór, by nigdy nie rezygnować i sens….Nadał sens…wszystkiemu.

POLICZYĆ WSZYSTKO, CO DAŁO MI DOBRY ZNAK – Dziękuję Ci Synku!

Nie wiem, jaką byłam, jestem i będę dla Ciebie Matką, ale musisz wiedzieć, że wszystko, co robię…robię dzięki Tobie. Dla Ciebie. Ja, już jestem z Ciebie dumna.

Czy Ty będziesz, kiedyś dumny ze mnie? Tego nie wiem, ale dla mnie brzmi to, jak jeden z najważniejszych celów, jakie muszę w życiu osiągnąć i do, którego za wszelką cenę będę dążyć.

Zapisz się do Newslettera

Akceptuję regulamin strony, oraz zapoznałem się z polityką oraz Rodo
LAUNGUAGE