Aleksandra Czech z Armii Zbawienia w Norwegii [POLACY SĄ NIEZWYKLI]

3
Aleksandra Czech z Armii Zbawienia
Aleksandra Czech od lat zaangażowana jest w działalność charytatywną. Do Norwegii przybyła z Anglii, w której pomagała ofiarom m.in. handlu ludźmi. Do Oslo przyjechała by rozpocząć pracę dla Armii Zbawienia, międzynarodowej organizacji charytatywnej. Po przeprowadzce w dalszym ciągu będzie pomagać ludziom – tym razem jako pracowniczka środowiskowa w Centrum Migracji.

Od jak dawna pomaga Pani ludziom?

Zaczęło się od wolontariatu na drugim roku studiów, gdy byłam na stypendium studenckim w Norwegii. Pracowałam jako wolontariuszka w organizacji “Save the Children”, gdzie organizowaliśmy zajęcia dla dzieci i młodzieży w lokalnym ośrodku dla uchodźców. Po powrocie do Polski zapisałam się do Amnesty International i tak już zostało. Zawsze coś robiłam, a po przeprowadzce na studia do Anglii dostałam pracę w organizacji pomagającej osobom bezdomnym i ofiarom handlu ludźmi. W sumie będzie to już około 7 lat.

Co skłoniło Panią do tego, by zacząć pomagać? Była jakaś inspiracja zewnętrzna czy wynika to z wewnętrznej potrzeby?

Zawsze byłam ukierunkowana społecznie, wolontariat w ośrodku dla uchodźców oraz późniejsze doświadczenia z życia na emigracji skłoniły mnie do dalszych studiów a potem pracy w tym zawodzie.

Po stypendium zostałam na wakacje w Norwegii i pracowałam jako pomoc kuchenna w restauracji, gdzie wszyscy pracownicy byli imigrantami zarobkowymi, co właściciel restauracji mocno wykorzystywał i nie płacił nam uczciwie. Musiałam walczyć o swoją wypłatę oraz wypłatę kolegów. Wszystkie te doświadczenia sprawiły, że chciałam w przyszłości pracować z prawami człowieka oraz pomagać innym.

Realizacja tego, że zwykłe w naszych oczach prawo do pracy dla jednych jest nieosiągalne ze względu na brak pozwolenia na pracę (uchodźcy, azylanci), a dla innych może stać się przyczyną wykorzystania w miejscu pracy ukierunkowała mnie na specjalizację w pomocy dla ofiar współczesnego niewolnictwa oraz handlu ludźmi, a także bezdomności.

Od kiedy działa Armia Zbawienia?

Armia Zbawienia została założona w 1865 roku w Londynie, przez Williama i Catherine Booth, którzy chcieli pomóc ubogim ludziom z obrzeży Londynu. Jest to międzynarodowa organizacja charytatywna, której struktura wzoruje się na organizacji militarnej. Posiada dwa główne człony jakim jest działalność misyjna oraz pomoc socjalna. W Polsce Armia działała przed drugą wojną światową. Potem działalność została wznowiona w 2005 roku.

Międzynarodowa Kwatera Główna Armii Zbawienia w Londynie / fot. Wikimedia Commons
Wiele jest przypadków osób, które wylądowały na ulicy po tym, jak wyemigrowały za granicę w celach zarobkowych?

Z doświadczenia z pracy mogę stwierdzić, było to dość sporo osób. Na co dzień pracuję z najbardziej ekstremalnymi przypadkami – nie tylko z Polonią, której na co dzień życie na emigracji się układa, więc ciężko mi porównać. W większości przypadków rodziny osób, które znalazły się w trudnej sytuacji za granicą nawet o tym nie wiedzą. Wstyd i presja by wysyłać pieniądze, dorobić się za granicą są tak duże, że gdy nam się nie uda to boimy się przyznać rodzinie, by ich nie rozczarować.

Czytaj również: Polacy z WOŚP w Stavanger >>>

Osobiście na przestrzeni 4 lat pracy w Anglii spotkałam się z setkami takich osób. Aczkolwiek są też przypadki, w których dane osoby uciekają np. przed więzieniem w Polsce lub alimentami. Są też osoby, które mają bardzo duże problemy ze zdrowiem psychicznym, co w połączeniu z nadużywaniem alkoholu może sprawić, że taka osoba jest już bezdomna w Polsce, a potem w wyniku handlu ludźmi trafia też na ulice w innym kraju.

Jakiś przypadek najbardziej utkwił Pani w pamięci?

Każdy. Pamiętam każdą osobę, z którą pracowałam, każdą historię. Wiele jest takich, które zabierały sen. Jedna z nich to historia młodej Pakistanki, która została sprzedana przez swoją rodzinę i zmuszona do ślubu z kuzynem w Anglii po to, by pracować jako opiekunka starszego wujka. Ona miała wtedy 15 lat, a rodzina sfałszowała jej certyfikat urodzenia, żeby przedostać ją przez granice.

To były lata przemocy, gwałtów, upokorzenia i niewolnictwa. Towarzyszyłam jej przez dwa tygodnie w oczekiwaniu na odpowiedni dom bezpieczeństwa i pomagałam w składaniu zeznań na policji. Przez większość czasu trzymała mnie za rękę i płakała.
Z kolei z pracy z Polakami najbardziej wstrząsająca była praca z Robertem (imię zmienione), który przez 16 lat pracował nielegalnie w Anglii z czego 8 lat spędził żyjąc w piwnicy osoby, dla której pracował przy remontowaniu domów. W tej piwnicy zmarła też jego partnerka. Gdy go spotkałam pierwszy raz ważył 45kg, miał gruźlicę i o swoim oprawcy mówił jak o rodzinie.

Czytaj również: Magdalena Rybska i WOŚP Oslo >>>

To był najostrzejszy przypadek tzw. syndromu sztokholmskiego, z jakim się kiedykolwiek spotkałam. Nie chciał pomocy, chciał tylko pracować, ale oczywiście nie miał na to sił, a jego „rodzina” oczywiście nie była zainteresowana takim układem. Przez 6 tygodni utrzymywałam z nim kontakt, gdy był na oddziale chorób zakaźnych, aż w końcu udało mi się zdobyć jego zaufanie i wyjechał do domu bezpieczeństwa. Następnie w końcu wrócił do rodziny w Polsce, ale to dopiero po tym, gdy lekarz powiedział mu, że jeżeli wróci do pracy to umrze, bo jego organizm nie da rady. Typowi Polacy, zapracować się dosłownie na śmierć.

Z jakimi najczęstszymi problemami spotyka się Pani w trakcie swojej pracy?

Alkoholizm, uzależnienie od narkotyków, choroby psychiczne, przemoc domowa, niewolnictwo, bezdomność, bezrobocie, wykorzystanie w pracy, skrajne ubóstwo, dyskryminacja na tle rasowym, PTSD, zadłużenie, brak praw rezydenckich, prostytucja.

Parada Armii Zbawienia na ulicach Oxfordu / fot. Wikimedia Commons
Armia Zbawienia pojawiła się w Norwegii już w 1888 roku. Jak wyglądają struktury? Czy organizacja działa prężnie w tym kraju i jak to wygląda na tle np. Londynu, w którym powstała? W jakich państwach struktury Armii Zbawienia są najprężniejsze?

W Armii Zbawienia w Norwegii pracuję dopiero od sierpnia, ale jest to tutaj bardzo rozpoznawalna i szanowana organizacja. W Anglii współpracowałam bardzo dużo z Armią Zbawienia, która zarządzała siecią domów bezpieczeństwa dla ofiar handlu ludźmi i było bardzo dobrze zorganizowana.

Armia Zbawienia posiada placówki w 128 krajach, więc trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Jestem również pod wrażeniem działalności polskiej Armii, która prowadzi Punkt Weryfikacji Ofert Pracy i jest mocno zaangażowana w przeciwdziałanie niewolnictwu oraz szerzeniu świadomości na ten temat w Polsce. Miałam okazję poznać część polskiego zespołu podczas konferencji w Malborku półtora miesiąca temu i są to bardzo zaangażowane osoby, takich potrzeba więcej!

Czytaj również: Dariusz Bruhnke – polski łowca zórz >>>

Armia Zbawienia pracuje w oparciu o założenie, że każda jednostka ludzka jest wartościowa i każdy ma potencjał oraz że wszyscy możemy pełnić wartościową rolę w społeczeństwie.

Struktura Armii Zbawienia pomimo, że jest organizacją chrześcijańską, jest zbudowana w oparciu o organizacje militarne, tak więc w każdym kraju Armia ma swoje korpusy rozłożone geograficznie. W korpusach Armii pracują oficerowie zarządzani przez kaprali, sierżantów oraz na poziomie krajowym, generałowie. Drugim członem Armii są też zwyczajni pracownicy, tacy jak ja, którzy nie są wyszkolonymi oficerami i specjalizują się pracy socjalnej itd.

Korpus w Ålesund / fot. Wikimedia Commons
Jaką rolę pełni Pani w norweskich strukturach?

Działalność Armii Zbawienia w Norwegii odbywa się w tzw. trzecim sektorze – wraz z innymi organizacjami pozarządowymi.

Niemniej jednak wiele projektów, jak np. mój – Centrum Migracji – jest finansowanych z urzędu miasta, które na zasadach przetargu na daną usługę przekazuje część środków publicznych danej organizacji w celu np. prowadzenia ośrodka pomocy dla osób bezdomnych. Na tej zasadzie Armia Zbawienia prowadzi również tzw. Vinternatt czyli noclegownie dla osób bezdomnych, gdy temperatury spadną do -10.
Jako organizacja mamy mniej barier i jesteśmy bardziej dostępni niż np. urząd miasta. Pełnimy rolę łączników społeczeństwa z organami państwowymi.

Czytaj również: Sławomir Łosowski – założyciel zespołu KOMBI >>>

Już 12. listopada organizuje Pani wydarzenie z okazji 100-lecia Niepodległości Polski. Czego możemy się spodziewać? Jaka idea przyświeca temu wydarzeniu?

Jest to małe wydarzenie z myślą o wspólnym świętowaniu 100-lecia Polski dla osób, które znajdują się w trudnej sytuacji w Oslo. W ciągu ostatnich miesięcy miałam styczność z Polakami, którzy są tutaj bezdomni, bezrobotni i/lub mają problemy z alkoholem, zdrowiem psychicznym itd.

Chciałabym dla tych osób zorganizować poczęstunek z polskim jedzeniem, polską muzyką i może quiz, nic skomplikowanego. Zwykła okazja, by spotkać się w ciepłym miejscu z życzliwymi ludźmi oraz zobaczyć jak operuje nasze centrum. Wydarzenie jest finansowane przez Armię Zbawienia, otrzymam również pomoc w przygotowaniu jedzenia od polskiej wolontariuszki, która skontaktowała się ze mną po obejrzeniu wywiadu z Radiem Wataha. Bardzo jestem wdzięczna za tę pomoc!

Dowiedz się więcej o wydarzeniu >>>

Komentarze

3 KOMENTARZE

  1. We stumbled over here from a different page and thought I might check things out.
    I like what I see so now i am following you. Look forward to looking over your web page for a second time.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię