Mój zawód to moja pasja

0

Kasia Maciejewska Fizjoterapeutka z pasji.

Katarzyna ma swój salon w Stavanger kliknij aby zobaczyć wizytówkę 

1 Kim jesteś z zawodu i dlaczego wybrałaś ten kierunek?

Mój zawód to moja pasja, moja pasja to praca z pacjentem – jestem Fizjoterapeutą.

Ukończyłam 5 letnie studia magisterskie na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, a zawód wybrałam wcale nie przypadkiem, już od dzieciństwa wiedziałam że będę  związana z medycyną.

Zawód fizjoterapeuty skupia wszystkie  cechy mojego charakteru. W którym czuję się jak ryba w wodzie – jak to mówi przysłowie –  rób to co kochasz, a nie spędzisz ani jednego dnia w pracy.

I tak jest po dziś dzień ze mną .

Moja praca opiera się o leczenie metodami niefarmakologicznymi i nieoperacyjnymi. Głównym celem jest poprawa kondycji psychofizycznej pacjenta, walka z bólem i ograniczeniami ruchowymi. Do głównych zadań fizjoterapeuty przypada leczenie lub nadzorowanie  leczenia pacjentów z zaburzeniami neuromięśniowymi, mięśniowo – szkieletowymi, sercowo – naczyniowymi oraz oddechowymi.

2 Co daje Ci praca?

Praca towarzyszy mi od dzieciństwa i wiem, że tylko uszlachetnia i wiele uczy.

Dostarcza mi  poczucie  bycia  potrzebnym  innym , co przekłada się w sukcesy zawodowe, które motywują mnie do dalszej edukacji zawodowej.  Praca z ludźmi chorymi i cierpiącymi uczy przed wszystkim pokory, cierpliwości, zrozumienia, wrażliwości.  Niezależność zawodowa jest też ważnym elementem,  myślę że każdej grupy zawodowej. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy i przyjęcia tylko i wyłącznie roli matki i żony.

3. Czy w dobie nowoczesnej technologii i dostępnych urządzeń, które bardzo często zastępują prace fizjoterapeuty, ciężko jest udowodnić, że jednak nikt nie zastąpi człowieka?

Zarówno ja jak i inni fizjoterapeuci  mogą być  spokojni. Rzeczywiście, żyjemy w czasach gdzie technologia medyczna i rehabilitacyjna posunęła się bardzo na przód, wszystko po to by ułatwić prace fizjoterapeucie i życie pacjentowi. Jest to wręcz bardzo potrzebne, by komfort życia wzrastał, zaś branża rehabilitacyjna prężnie się rozwijała. Natomiast nigdy  maszyny, roboty, urządzenia, aparaty  nie zastąpią dobrze wyedukowanych rąk fizjoterapeuty.  I tutaj może uda mi się was zaskoczyć,  gdyż system edukacji dziś, stawia bardzo na tylko i wyłącznie prace manualną – czyli ręce , serce i mózg fizjoterapeuty skierowane są ku najmniej bolesnej terapii z ciałem pacjenta. Całym sercem jestem za tego typu metodami leczenia również u mnie w gabinecie.

4 Skąd wybór Norwegii, Jak długo tam mieszkasz, i jak sobie radzisz prowadząc firmę?

Wyjeżdżając do Norwegi w 2010 roku  przerwałam  studia Doktoranckie na AWF w Warszawie. Była to bardzo trudna decyzja, gdyż nadal chciałam się edukować,  a jednocześnie zawsze marzyłam o wyjeździe  za granicę –  Sprawdzić czy jestem wystarczająco silną osobą, która  zbuduje  wszystko od podstaw.

Dlaczego Norwegia? – czysty przypadek –  ponieważ język norweski  był jedynym  z języków w ofercie szkoły językowej którego wcale nie znałam.  I tak się potoczyły przygotowania do wyjazdu za granicę. Intensywny rok nauki języka norweskiego w Polsce zaowocował tym, że będąc jeszcze w Polsce znalazłam prace w której siebie widziałam. Było to nowo otwierające się SPA and Wellness. Początki jak dla każdego łatwe nie były, ale praca ta  dała mi tak wiele, że po kilku latach zdecydowałam się znowu postawić odważny krok, którego po dzień dzisiejszy absolutnie nie żałuję.

Własna firma – znowu przypadek,- w końcu życie to ciąg przypadków,  które jakoś tam się fajnie plączą. Aczkolwiek zawsze chodziła mi po głowie – wizja –  gabinet, leżanka, ja i pacjent.

Bez bezcennej pomocy mojego Męża jak i bliskich mi osób, których mam przy sobie, wiedzie się tak,  że jestem Tu i Teraz dla Was. I za to bardzo im dziękuję.

Czy posiadasz klientów z Polski , czy większość to już Norwegowie?

Różnorodna narodowość jaka zamieszkuje Norwegię, jest  u mnie w  gabinecie witana jednakowo.  Polacy i Norwegowie to jednak dwie dość duże grupy pacjentów. Posługuje się językiem norweskim, angielskim i polskim, wiec z każdym znajdę nić porozumienia.  Na przestrzeni 3 lat gościłam w gabinecie : Rosjan, Franzów, Anglików, Niemców, Nigeryjczyków, Litwinów, Ukraińców, Słowaków, Islandczyków, Szwedów, Duńczyków, Pakistańczyków……

5.W CZYM SIĘ SPECJALIZUJESZ?

Pracując w Polsce miałam dość spore możliwości podjęcia różnorodnej praktyki min. ortopedia, neurologia, reumatologia, kardiologia, pediatria. W konsekwencji tego wybrałam dziedzinę, gdzie czuje się bardzo swobodnie i są to moje „ klimaty’’  – mowa tu o szerokiej dziedzinie jaką jest ortopedia.

Pracuje z pacjentami którzy cierpią m.in. na – bóle kręgosłupa, przepukliny krążka międzykręgowego, rwa kulszowa, dyskopatia, lumbago, bóle głowy, zawroty głowy, zmiany zwyrodnieniowe, kręcz szyi, kręgozmyk, osłabienie siły mięśniowej, zaburzenie koordynacji mięśniowej, zapalenie nerwu twarzowego, łokieć tenisisty, łokieć golfisty, zespół bolesnego barku, zespół stożka rotatorów cieśń nadgarstka, stany przeciążeniowe stawów, operacje kręgosłupa, rekonstrukcje wiązadeł, urazy biczowe szyi, wypadki komunikacyjne, naderwania więzadeł, ostroga piętowa, kontuzje u biegaczy, kolano skoczka, ścięgno Achillesa, skręcenia kostki, choroba Scheuermanna, skrzywienie boczne kręgosłupa, koślawość i szpotawość kolan i stępu, płaskostopie, plecy wklęsłe, okrągłe, asymetrie ciała i wiele, wiele  innych.

Przed podjęciem jakiegokolwiek leczenia zawsze w gabinecie przeprowadzam szczegółowy wywiad, badanie diagnostyczne, neurologiczne, ortopedyczne,   połączone ze specjalistycznymi testami funkcjonalnymi tylko po  to,  by wiedzieć co jest przyczyną problemu z jaką boryka się pacjent. Po czym ustalany jest plan leczenia i terapia wstępna.

Posiadam spory wachlarz usługowy, na prawie każdym poziomie bólu jestem w stanie pomóc – zarówno stan ostry jak i przewlekły.

Wykonuje leczenie z dziedziny fizykoterapii ( laser punktowy,  ultradźwięki, elektroterapia), suche igłowanie cienko-igłowe, kinesiologytaping, terapia powięzi-owa, terapia punktów spustowych, osteopatyczna terapia manualna, wszelakie formy masażu, terapia kobiet w ciąży, wady postawy u dzieci.

W ustalaniu leczenia pierwszą myślą przewodnia dla mnie  jest PRIMUM NON NOCERE – po pierwsze nie szkodzić.

6 Jakie masz plany na przyszłość związane z zawodem?

Kiedyś za czasów studiów jeden z moich wykładowców mówił, że na dobranoc czyta Anatomie Bochenka ( jest to  kilku tomowa książka o tematyce  szczegółowej anatomii człowieka) , wtedy pomyślałam – Co?  O rany jakie to nudne!

Dziś  mogę stwierdzić że wale NIE,  bo ja robię dziś to samo. Aby być dobrym w tym co robię  muszę  stale się edukować i rozwijać, a jednocześnie trenować mózg do ciągłej pracy. Gdyż za każdym razem, gdy zjawia się pacjent w gabinecie,  ja muszę tak dostosować leczenie, by po każdej wizycie pacjent czuł się lepiej. Terapia musi być przede wszystkim bezpieczna, najmniej bolesna, efektywna i skuteczna. A tym samym wpłynąć na poprawę parametrów życiowych i  stanu psychicznego  pacjenta.

Także edukacja i poszerzanie swojej wiedzy, po to by móc pomagać jeszcze lepiej. Na ten rok planem jest rozwinąć się w terapii manualnej wisceralnej i zacząć pracować technikami HVLA – manipulacje krótkodźwigniowe.  Oczywiście mam kilka planów na przyszłość jednak nie będę ich teraz zdradzać- na pewno wszystko z troską o pacjenta.

7 Z jakimi problemami w tych czasach ludzie borykają się najczęściej, mowa tu o różnych schorzeniach, ,może wady postawy itp. ?

Odpowiadając na to pytanie musimy pamiętać że jesteśmy  i pracujemy na emigracji. Zazwyczaj na emigracji przebywają  osoby w sile wieku, typowo zarobkowe, jak również są osoby które osiedliły się X  lat temu i tu jest ich całe życie. Osoby te bardzo ciężko pracują, często w trudnych warunkach klimatycznych,  co nie ułatwia podtrzymania zdrowia.

Częstszymi dolegliwościami z którymi się borykają rodacy są stany przeciążeniowe, zmęczeniowe, kontuzje w pracy, naderwania ścięgien, stany po operacyjne. Aczkolwiek choroby kręgosłupa” królują” w każdej narodowości, gdyż nie ważne czy osoba ta dużo pracuje fizycznie,  czy dużo spędza czasu przy biurku , brakiem zdrowego ruchu kaleczymy swoje ciało.

Często słyszę od pacjentów „że po pracy jestem tak  zmęczony, że nie ma ochoty na jakakolwiek aktywność fizyczną”, lub „ja siłownie mam w pracy…”.

Bardzo dobrze wiem co czuja Ci pacjenci i dlaczego tak mówią. Aczkolwiek kiedyś bardzo mądry i ceniony profesor Wiktor Dega powiedział  słowa,  które po dziś są moim mottem dbania o siebie „ Ruch może zastąpić niemal każde lekarstwo, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu”.

Jesteśmy  tak skonstruowani,  że musimy się zdrowo ruszać. Nie mam wcale na myśli ruchu w pracy – gdyż są to często powtarzalne wzorce ruchowe powodujące patologiczne napięcie  mięśniowe, a w dalszej konsekwencji doprowadzają  do dysfunkcji lub patologii. I błędne koło się zamyka.

 I tu wychodząc naprzeciwko moim pacjentom stworzyłam zajęcia grupowe na sali w towarzystwie spokojne muzyki, po to by w ramach kinezyterapii, każdy z rodaków miał możliwość zadbania o siebie pod bezpiecznym okiem fizjoterapeuty. Są elementy yogi, pilatesu, wzmacnianie, rozciąganie, ćwiczenia oddechowe, równoważne, zajęcia z Power Ball.

Jeśli chodzi o najmłodszych to zdecydowanie widocznym problem jest  koślawość kolan  i stóp, oraz boczne skrzywienie kręgosłupa. I tutaj musze zwrócić uwagę  na problem z niedoborem Wit. D3 w organizmie każdego,  zarówno dziecka jak i starszego. Proponuje rozwiać wszystkie wątpliwości i zrobić badanie krwi, żeby przekonać się w jakim stanie jest poziom witamin w Twoim organizmie- i ewentualnie uzupełnić niedobory.

8.Czy miłość do zawodu się wypala w twoim przypadku, czy z każdym kolejnym małym sukcesem pacjenta jest wręcz odwrotnie?

Moją prace darze ogromna miłością, a jak to zazwyczaj bywa trzeba o nią dbać by się nie wypaliła. Praca z ludźmi jest bardzo trudna, szczególnie z  cierpiącymi z powodu bólu fizycznego, psychicznego, a tutaj często mamy oba warianty  mocno ze sobą połączone. Drabina jest prosta, ból fizyczny rodzi smutek, niezadowolenie, przygnębienie, co w konsekwencji obciąża zdrowie psychiczne.

Pacjenci bardzo dobrze czuja się w moim gabinecie , wiedzą ze mogą mi zaufać i zawsze otrzymają najlepszą pomoc. Dzielą się ze mną swoimi emocjami, przeżyciami, porażkami,  sukcesami w odzyskiwaniu zdrowia. Jest to bardzo ważny element w zachowaniu dobrych relacji miedzy fizjoterapeutą a pacjentem, tylko po to by proces fizjoterapii  przebiegał pomyślnie. Jednak nie jestem ze  stali i mam chwile słabości, wypalenia, bezsilności, bólu ciała – zwykle bierze się to po prostu z przepracowania-  ogrom obowiązków jaki posiadam, zrozumie  każdy kto posiada swoją firmę.  Postawiłam sobie jedno konkretne wymaganie w stosunku do pracy z pacjentem i trzymam się tego mocno i twardo. Brzmi ono  – TRAKTUJ KAŻDEGO PACJENTA TAK JAKBYŚ TY CHCIAŁA BYĆ TRAKTOWANA. Jeżeli czuje, że nie podołam temu wymaganiu biorę wolne w pracy i trwa regeneracja ciała i umysłu.  Staram się dbać o siebie regularnie, by być dobrym przykładem dla moich pacjentów.

Sukcesy w pracy zdarzają się bardzo często i to one napędzają mnie do tego by nie przestawać robić tego, co tak naprawdę  kocham. Gdy widzę pacjenta który zamiast łez na twarzy z powodu bólu, ma szeroki uśmiech bo w końcu może niezależnie funkcjonować,  to lepszej motywacji i motoru napędowego mi nie trzeba. 

9.Czy gdybyś miała ponownie wybrać zawód, czy byłaby to fizjoterapia?

Często się nad tym zastanawiałam i myślę że znalazłam odpowiedz na to pytanie. Aktywna zawodowo jestem od 14 lat  – dużo, a jednocześnie mało.

Przez ten okres miałam tylko 3 miejsca pracy – w Polsce był to  Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej – NZOZ ORT w Krasnymstawie, w Norwegi Nordsjøbadet SPA  w Sola i teraz moja Firma Fysioterapeut  Kasia w Sandnes.

Doświadczenie i praktyka tych lat spowodowało, że teraz prowadząc gabinet fizjoterapii doskonale łącze wiedzę i techniki z zakresu fizjoterapii, odnowy biologicznej i Wellness. Zawsze staram się żeby „TEN” zmęczony pacjent bólem,  wyszedł z gabinetu z poczuciem, że nie  tylko był na fizjoterapii ale i w małym SPA. Mały  efekt relaksu przynosi ogromne korzyści zdrowotne.

Odnowa biologiczna była dziedzina,  która zawsze mnie interesowała  i jestem, bardzo dumna z tego,  że mam możliwość łączyć to co kocham w jedno z korzyścią dla pacjenta.

10.Jakie cechy charakteru pomagają ci w pracy z ludźmi?

 To właśnie cechy mojego charakteru zdecydowały ze jestem fizjoterapeutą – kiedyś chciałam być chirurgiem.

Aczkolwiek codziennie uczę się czegoś nowego w zachowaniach międzyludzkich i w kreowaniu swojego charakteru.

Kontakt bezpośredni z pacjentem nawiązuje bez większych problemów, lubię być mu pomocna. Jestem zorganizowana i dążę do celu swoim uporem i zdecydowaniem. Tylko wtedy pacjent będzie miał poczucie, że jest w bezpiecznych rękach.

Praktyka która prowadzę jest usługą prywatną, i zawsze staram się prowadzić tak proces leczenia, aby pacjent miał poczucie, że jestem uczciwa.

Zaangażowanie to cecha która jest głęboko we mnie. Jak coś robie, to na 100 %, zresztą tego samego wymagam od pacjenta. Gdyż tylko taka współpraca przyniesie oczekiwany efekt.

Aktywność fizyczna była ze mną od zawsze,  nie wyobrażam sobie pracy w jednej pozycji za biurkiem.

11.Twój najcięższy przypadek?

W mojej karierze zawodowej sporo było trudnych  pacjentów, aczkolwiek zawsze początki leczenia są trudne. Pacjent nie zna mnie , ja nie znam pacjenta , nie znam reakcji ciała na stymulacje itp.

Dla mnie nie ma ciężkich przypadków, jeżeli to pacjent chce się zaangażować i wrócić do zdrowia. Z zaangażowaniem i ciężka pracą obu stron zazwyczaj jest gwarantowany sukces.

Aczkolwiek jeśli chodzi tu o „najcięższy ” przypadek ostatnich czasów, to jest dwóch pacjentów. Dzięki  ich zaangażowaniu i chęci powrotu do zdrowia sprawiliśmy,  że ze stanu beznadziejnego teraz mogą się cieszyć pełnią życia.

Młoda dziewczyna z diagnozą  od lekarza w badaniu MR – Centralna protruzja z uciskiem na rdzeń kręgowy i worek oponowy – pacjenta była kierowana na bezwzględna operacje kręgosłupa. Jak mówiła trafiła do mnie przypadkiem. A przypadek dalej chciał że stan funkcyjny w testach i badaniu neurologicznym nie był tak poważny jak na opisie MR. Obie zaangażowałyśmy się w tej pracy na  200 %, czego efektem było kontrolne badanie  MR po roku opisujące „wcześniejszy opisywany  wypadniemy sekwest jądra miażdżystego w obecnym badaniu nie widoczny”. Profesor prowadzący  pacjentkę nazwał ową sytuacje „cudem”. Ja bym to nazwała bardzo ciężką praca pod górkę. Był pot, łzy, ból, radość z pierwszej przespanej bez  bólu nocy , później krótki spacer , i w końcu wymarzony trening biegowy. Ta  pacjentka dała mi jasną odpowiedz, ze nie ma przypadków beznadziejnych ( czasem są – wyjątki) i  że warto inwestować w rozwój swojej wiedzy.  Gdyż bez należytej wiedzy nie mogłabym aż tak pomóc.

Kolejny „trudny” pacjent- Pan po 40-stce, który płakał z bólu z powodu zimnych stóp. Przypadek był na tyle trudny, że komplikowało nam leczenie  stadium przed nowotworowe.  Dany przypadek bardzo mnie zaciekawił  i podjęłam wyzwanie, lecz nie mogłam dać pacjentowi żadnej gwarancji poprawy. Pacjent również przyjął wyzwanie jakie mu postawiłam w ramach pracy domowej – Nauka wyciszenia się i odrzucania jakichkolwiek  myśli w danej chwili oraz akceptacja siebie, takiego jakim jest – hasło przewodnie –  lubię się, kocham się -Co w cale do łatwych nie należy, jak później pacjent sam stwierdził.

Ja zaś opierałam się tylko na technikach z koncepcji osteopatycznej terapii manualnej, terapii powięziowej na całym ciele pacjenta. Dużą uwagę zwróciłam na prace manualną na trzewiach, jak również w okolicach głównych naczyń krwionośnych i tętnic zachowując przy tym odpowiedni klimat wyciszenia pacjenta podczas terapii. Jak się okazało po kilku sesjach zamierzony efekt został osiągnięty. Sama do końca nie byłam przekonana, czy wyjdzie nam ta praca,  ale jak widać warto było zaryzykować. Kolejny sukces na naszym koncie. Po raz kolejny z zaangażowaniem pacjenta.

12.Twoje największe marzenie zawodowe to…?

Sporo z moich marzeń spełniło  się  lub powoli się realizuję. Kiedyś moim skrytym marzeniem było, posiadanie swojego  gabinetu i być sama dla siebie szefem. Nie sądziłam że spełni się to w Norwegii.  Marzenia są po to, by je po prostu realizować. Obecnie pracuję nad rozwojem swojej działalności o sale do ćwiczeń dla pacjentów.

Lecz głęboko w sercu kryję się plan dość sporej Kliniki z usługą przede wszystkim fizjoterapii, Wellness end SPA z połączeniem medycyny estetycznej i fitness,  gdzie główną myślą przewodnią będzie dobro i troska o każdego pacjenta. Na dzień dzisiejszy cieszę się z tego co mam i skrupulatnie dążę do wyznaczonych sobie celów.

Katarzyna ma swój salon w Stavanger kliknij aby zobaczyć wizytówkę 

Komentarze