Polonia Norweska, poznajcie Paulinę

0
Foto: Prywatne

Paulina

W Norwegii mieszka półtora roku

Sprząta małe, norweskie przedszkola.

Aktualnie sprzątasz, ale podobno chcą abyś przyszła pracować jako pomocnik nauczyciela w przedszkolu? Czujesz, że to awans społeczny? Cieszysz się?

W zasadzie jestem przerażona…

…bo?

Bo nie pracowałam nigdy z dziećmi. Nie wiem na co się piszę. No i posługuję się wyłącznie angielskim, a w przedszkolu dzieci będą zapewne chciały komunikować się ze mną w swoim języku ojczystym… Ale wiesz, dzieci to dobrzy nauczyciele.

Dlaczego my, Polki, niejednokrotnie dobrze wykształcone, z ogromnym doświadczeniem zawodowym, decydujemy się na sprzątanie?

Łatwej dostać taką pracę, to oczywiste. Niewiele z nas mówi, zaraz po przyjeździe, po norwesku. Wiele dziewczyn nie mówi także po angielsku. A to praca, która nie wymaga wielogodzinnych konwersacji czy nawet słuchania dyspozycji. Deal jest prosty; ktoś zawsze na początku, chociażby łopatologicznie przekaże Ci jak ogarnąć miejsce, które masz sprzątać. Potem zostaje już tylko duet; ścierka/mop i ty. Ale rzeczywiście, w Polsce bym nigdy tego nie robiła… Ale od czegoś trzeba zacząć.

Co z Twoim poczuciem własnej wartości – wzrasta bo tak wzorowo dajesz sobie radę na emigracji czy wręcz przeciwnie – tracisz je?

To dla mnie bardzo trudne zagadnienie. Do Norwegii, jak wiele z nas kobiet, przyjechałam do ukochanego. W bilansie zysków i strat wiedziałam co zajmie więcej miejsca. Jesteśmy emocjonalne, zawsze stawiamy na miłość, ale rzeczywiście dobrą pracę w niemieckim biurze zamieniłam na sprzątanie. Wkurza mnie to bardzo bo nie tego pragnęłam dla siebie. Często o tym myślę i często jest mi z tego powodu przykro. Ale ostatecznie nigdy, do dnia dzisiejszego, nie żałowałam swojej decyzji.

A masz jakiś cel zawodowy w Norwegii, miejsce do którego zmierzasz?

Wiesz co, nie wiem. Ale wiem za to, czego absolutnie nie chcę robić… Nie chcę sprzątać. Nie lubię tego. Lubię sprzątać wyłącznie moje mieszkanie i to jeszcze tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę, haha!

A ile Ty masz lat, Paulina?

25.

Jesteś młodziutka! Masz za sobą tyle dobrego i pewnie też trudnego doświadczenia. Przed Tobą nowe wyzwania; praca w przedszkolu jako asystentka! A przedszkole zawsze możesz traktować jak trampolinę do pracy biurowej.

Tak, wiem. To nie jest też tak, że ja muszę do tego biura za wszelką cenę wracać. To chodzi o to, że zamiast piąć się w górę spadłam na jakieś totalne niziny własnych ambicji.

Tęsknisz za czymś konkretnym z Polski; nie wiem, może jedzeniem, albo rodzajem aktywności?

Po pierwsze brakuje mi trochę polskich specjałów kulinarnych, ale przede wszystkim pogoda, za pogodą bardzo tęsknie! Przez ten wymagający, norweski klimat było mi bardzo ciężko na początku, nie mogłam przestać się tym przejmować. A do tego dochodzi wyczerpująca praca fizyczna i ciężko się odbić od myślenia o gorącym lecie w Polsce.

Norwegowie na osłabiony nastrój zalecają uprawianie sportów, spacery i wszelką aktywność fizyczną na łonie natury, jaka by kapryśna nie była pogoda. Tobie pomaga?

Chyba wciąż nie odnalazłam się w deszczowym Bergen. Pogoda absolutnie mnie zniechęca do wychodzenia z domu. Jestem zmarzluchem i wolę ciepłe miejsce pod kocem, haha!

To nie wychodzicie w ogóle na spacery?

Nie, nie! Jestem z Jeleniej Góry, mamy górskie wycieczki we krwi! Oczywiście, że chodzimy ale chodzenie uzależniamy od pogody.

Ale wiesz, Norwegowie twierdzą, że nie ma złej pogody tylko są złe ubrania…

O to, to! Może to powód, dla którego tak się opieram przed spacerami… Nie mam jeszcze nic w swojej szafie przeciwdeszczowego.

A zatem warto pomyśleć, aby właściwie przygotować się do emigracji w Bergen także pod względem garderoby?

Tak! To moja koronna rada dla przyszłych emigrantów i wszystkich turystów! Przeciwdeszczowe spodnie i kurtka na przedłużającą się z roku na rok porę deszczową (śmiech!) i wełniane skarpety z odzieżą termiczną na przenikliwą zimę. Do zobaczenia w Bergen!

Komentarze