1
0
0
default avatar
06.03.2021

Zapraszam do przeczytania mojego bloga :-)

Szacowany czas czytania: 6 minut

Zapraszam do przeczytania mojego bloga 🙂

MOŻE NIE JESTEM IDEALNA, ALE IDEALNIE SOBIE Z TYM RADZĘ

Wczoraj usłyszałam opinię dotyczącą energii płynącej z mojego bloga. Podobno nad kilkoma z pierwszych postów „wisi ciężka zawiesina” smutku i ciemne chmury rozpaczy. Nowe posty natomiast, są powiewem świeżości i optymizmu.Cóż…to prawda. Jestem człowiekiem, jak każdy i podobnie jak wszyscy, ja również przeżywam swoje wzloty i upadki. Ostatnie dwa lata były trudne. Można by spokojnie zaliczyć je do krótkotrwałej psychozy ze wszystkim, co do niej należy. Było pomieszanie zmysłów, aberracja umysłowa i odrobina absurdu. Nie zabrakło też komizmu i tępoty.

Ale to już minęło…Zostawiłam to za sobą. Postanowiłam nie bać się zmian i wyeliminować ze swojego życia uczucie, jakim jest strach. Zaczęłam się więcej uśmiechać i cieszyć z małych rzeczy. Podobno „śmiech zabija strach, a bez strachu nie ma wiary”?!

Nie wiem…

Moim zdaniem, brak wiary w siebie sprawia, że ludzie boją się podejmować wyzwania i ryzykować. Ja chciałam w siebie wierzyć z całych sił. Dlatego podjęłam walkę z i każdym dniem moja wiara i nadzieja powoli we mnie odżywały.

Zmierzałam do tego, aby skleić jakoś ten swój świat na nowo. Było ciężko. Nadal jest. Ciągle staram się myśleć o sobie, jak o twardej i dającej radę. Ale czasem nie daję, kompletnie nie daję….Wygląda to mniej więcej jak schemat burzy, która wszystko wali i niszczy. Przez ostatnie tygodnie, dzień w dzień wstawałam rano, z nadzieją, że zaraz wejdę do miejsca, gdzie poczuję się genialne. I nagle.. Bum. Podnosiłam się i nie wiedziałam, co mam robić. Budziłam się w złym humorze i wiedziałam, że nikt mi go nie poprawi.

Nie przeszkadzało mi to jednak…Wiedziałam, że wcześniej czy później, ale to też przeminie.

Powiem Wam tak: Dzisiaj, teraz – mam wreszcie przeczucie, że idę właściwą drogą i chyba jestem szczęśliwa. Zmieniam się na lepsze, puszczam wolno wszystkie sprawy, które mi ciążyły i znajduję w sobie siły, żeby zmierzać w obranym przez siebie kierunku. Wierzę w swoje marzenia i nie wyśmiewam pragnień innych. To może zranić ludzi. Lepiej im kibicować.

To nie takie proste powiecie?! Łatwo być miłym i uprzejmym, gdy wszystko Ci sprzyja, a spróbuj nim być, gdy wszystko jest przeciwko Tobie?!

Rozumiem, że bywa to trudne, zwłaszcza kiedy wszyscy idą do przodu, a my stoimy w miejscu; reszcie się powodzi, a my ciągle mamy pod górkę; problemy wciąż narastają i znikąd szansy na poprawę…Ale musicie zrozumieć, że to nie ma znaczenia! Nie liczy się to, jak żyją inni, jak postępują, czym się kierują i co myślą. To Twoje życie. Jak powiedział ostatnio mój wspaniały kolega: „To nie prawda, że żyje się tylko raz. Żyje się codziennie”. Zgadzam się z tym w 100% i podpisuje czterema. Pamiętajcie, że nikt tego życia za nas nie przeżyje. Musicie uzmysłowić sobie, że to nie jest gra. Nikt nie wygrywa i nikt nie przegrywa. Nie oczekujmy, że na końcu tej drogi inni docenią nasz wysiłek, nazwą ulicę naszym imieniem i będą opowiadać o nas swoim dzieciom…Nie spodziewajmy się nawet zbyt dużej frekwencji na cmentarzu. Tak już jest. Po prostu. Większość myśli o czubku swojego nosa i tyle.

Zabrzmi to może mało prozaicznie, ale ja (jeśli chodzi o ludzi) postanowiłam ich szanować i być zwyczajnie dobra!!! Kropka. Kiedy jesteś DOBRY nie musisz niczego poprawiać. Każde dobre nasiono, odpowiednio pielęgnowane, daje obfity i smaczny owoc. I już.

Wracając do meritum…bo znowu zaczynam się nadmiernie rozwijać..:-) 🙂

Skupmy się na sobie. Pozbądźmy się z życia wszystkich tych scen, jak z telenoweli i spróbujmy obdarzyć siebie miłością własną.. Zatrzymajmy się na chwilę, zajrzyjmy w głąb siebie i posłuchajmy…Powiedzmy sobie „niech się dzieje co chce” i ruszajmy dalej. Czasem zwyczajnie trzeba pieprzyć konsekwencje….zaryzykować, stawiając czoła przegranej i nie myśleć, co będzie dalej.…

Robicie tak?!

Nie???? Nigdy nie ryzykujecie, zawsze kierujecie się tylko i wyłącznie rozumem? Serio??? Zawsze myślicie o konsekwencjach lub boicie się być spontanicznym i nie działać pod wpływem impulsów?

Uuuuuu……..to powiem Wam coś – radzę Wam natychmiast przestać!!!!

Uważam wszystkich moich czytelników za cholernie inteligentnych – tak na wstępie. Jestem świadoma, że większość z Was zazwyczaj wykorzystuje umysł, a rzadziej pozwala sobie na chwile bezmyślności…Ok….Nie twierdze, że to coś złego…może tak jest bezpieczniej, wygodniej. Może postępując (zawsze) według zasad zdrowego rozsądku, jesteśmy mniej narażeni na porażkę, i błędy bla, bla, bla…Nie wiem…

Wiem tylko, że nie ryzykując będziemy wciąż i bez końca *tylko robić* rzeczy, ale żadna z nich nie przydarzy nam się naprawdę. Będziemy zmieniać miejsca. ale nigdy nigdzie nie dotrzemy. A z czasem wszystko stanie się absurdalne.

To tak jakbyś był głodny i wciąż marzył o jedzeniu.

Odpowiecie: „Ale marzenia to marzenia; to nie jest prawda. Nie możesz zjeść nieprawdziwego jedzenia…wierzyć w coś, co się nigdy nie zdarzy”.

No tak, ale nie możecie też wiecznie pytać jak to się skończy. Czy mam szanse?

Tak, masz.…Siebie na chwilę lub nigdy! Liczysz się Ty – tu i teraz!

Ja wiele razy ryzykowałam w swoim życiu i jak nikt inny, mogę powiedzieć z ręka na sercu, że czasem warto przewrócić swój świat do góry nogami, zawalczyć i postawić wszystko na jedną kartę…Oczywiście, że często bałam się zaryzykować, ale zawsze wiedziałam, że każda chwila mnie czegoś nauczy. Lepsze to, niż nie zrobić nic…i zostać w tym samym punkcie, bez możliwości zyskania czegokolwiek…Przecież wycofać się można zawsze tak?!

Dzisiaj jestem bardziej otwarta, liczę się z własnym zdaniem i staram się być bardziej tolerancyjna względem samej siebie. Uważam, że warto iść dalej. Ryzyk-fizyk…albo coś stracisz z podniesioną głową, albo zyskasz coś bardzo cennego…

Zapraszam do przeczytania mojego bloga . Reasumując

– Prawie wszyscy z nas mają marzenia na wyciągnięcie ręki, lecz boją się jej podnieść i zaryzykować. Pragną podziwiać swe marzenia, mieć tylko cel. Niestety nie pragną, tak naprawdę go zrealizować…Potem zostaje tylko milion pytań bez odpowiedzi…”A gdybyś wtedy postąpił inaczej?! Ta próba mogłaby okazać się czymś niezwykłym (…)”.

Pamiętajmy, że nie ma w życiu dobrych czy złych wyborów. Nie ma tych małych, od których zależy niewiele bądź większych, od których zależy wszystko. Każde są ważne i istotne. Bo tak naprawdę, czasami to waśnie „te maleńkie” decyzje są w stanie zaważyć na naszym życiu i całkowicie je odmienić. Najważniejsze to przestać się bać, nie zatrzymywać się, nie zastanawiać zbyt długo…tylko zwyczajnie iść dalej.

Zapraszam do przeczytania mojego bloga . Nie jesteś pewien?! Nadal wątpisz w to, że nie warto?

Cóż…Myśl tak dalej, to nigdy się o tym nie dowiesz! W życiu wszystko jest możliwe…dla tego, kto wierzy! I jedno jest pewne – każdy z nas wiele ryzykuje , każdego dnia – wychodząc w tych czasach z domu.

Na koniec proszę Was!!! Pomyślcie…Czy nie warto w życiu wyzwać los chociaż raz – po to, żeby mieć pewność, że nie przeoczyło się czegoś ważnego? Może wystarczy przestać przejmować się „całym tym złem” i dać sobie szansę. Podjąć decyzję i działać.

Kto wie? Może za rogiem czeka na nas całkiem fajny świat posklejany z kolorowych płatków 🙂

Więcej znajdziecie pod adresem: https://wataha.no/category/magdalena-wyrzykowska/

Zapisz się do Newslettera

Akceptuję regulamin strony, oraz zapoznałem się z polityką oraz Rodo
LAUNGUAGE