16.9 C
Oslo
piątek, 10 lipca, 2020

Polacy są niezwykli: Grzegorz Gucwa – Polak, który wie jak osiągać cele

Warto przeczytac

Zarobki w Norwegii 2019 – ile zarobisz najmniej?

Zarobki w Norwegii należą do jednych z najatrakcyjniejszych w Europie, zaś poziom życia pozwala Norwegom stanowić "najszczęśliwszy naród świata". Warto też wiedzieć, że chociaż...

Kiedy Norwegia zwraca podatek? Pierwszy termin w czerwcu!

Jesteśmy w trakcie rozliczeń podatkowych - przynajmniej ta część Polonii, która rozlicza się z norweskim fiskusem. Jednak kiedy Norwegia zwraca podatek? Do kiedy należy...

Ministerstwo zdrowia Zamyka firmy w Norwegii

Ministerstwo zdrowia Zamyka firmy w Norwegii, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Ministerstwo Zdrowia zamyka szereg usług zdrowotnych od północy w poniedziałek. Dotyczy to fizjoterapeutów, kręgarzy,...

Stawki płacy w Norwegii w różnych branżach

Stawki płacy w Norwegii w różnych branżach Ile powinieneś zarabiać w branży, w której obecnie pracujesz? Od czego zależy norweska stawka? Co zrobić w...

0
(0)

Jak przebiec 217 km w 50 stopniach Celsjusza? Odpowiedzi na to pytanie szuka mieszkający w Norwegii Polak – Grzegorz Gucwa. Jest to jedyna osoba z Krainy Fiordów, która zakwalifikowała się do Badwater Ultramaraton, który odbędzie się w kalifornijskiej “Dolinie Śmierci” w dniach 24 – 28. lipca. Poznaj naszego przedstawiciela!

Wytrwale dążyć do wyznaczonego celu

Badwater Ultramaraton to najtrudniejszy ultramaraton na świecie i najcięższe wyzwanie dla wszystkich biegaczy. Kto chociaż raz spróbował sił w maratonie ten wie, że bieganie w “Dolinie Śmierci” jest ekstremalnie trudne i wymaga wielu poświęceń. Grzegorz Gucwa jednak się nie poddaje, chociaż doskonale wie, co go czeka. Start w Badwater to jednak cel, jaki sobie postawił i do którego konsekwentnie dążył. Zresztą, przeszedł zbyt długą drogę, by zrezygnować z realizacji swoich ambicji.

3 kilometry w 45 minut

Jeszcze 10 lat temu ultramaratończyk był w stanie pokonać dystans jedynie 3 km w czasie 45 minut. Nic nie zapowiadało, że Grzegorz będzie w stanie w ogóle zakwalifikować się do Badwater. Dla wielu wytrawnych biegaczy już sam udział w tych zawodach jest wielkim sukcesem. Corocznie bierze w nim udział tylko 100 osób z całego świata. Polak jest pierwszym człowiekiem z Norwegii, który kiedykolwiek podjął to wyzwanie.

Cel? Przeżyć

“Dolina Śmierci” swoją nazwę nie zawdzięcza przypadkowi. Sam dystans jest morderczy – uczestnicy Badwater Ultramaraton muszą pokonaćs 217 kilometrów w palącym słońcu. Temperatura często sięga nawet 50 stopni Celsjusza, z przewyższeniami rzędu 4450 metrów. Grzegorz sam twierdzi, że jest w stanie poświęcić wiele, by sprostać wyzwaniu. Zamierza jednak przeżyć, więc jeżeli poczuje, że nie jest w stanie dobiec do mety – odpuści i przygotuje się do wzięcia udziału za rok. Dotychczas temu zadaniu sprostało jedynie nieco ponad 800 śmiałków, zaś Badwater organizowany jest od 1987 roku. Te liczby świadczą o tym, jak ciężki i wymagający jest to Ultramaraton.

Parę pytań do naszego rodaka

Norweskie media donoszą, że jest Pan pierwszą osobą z Norwegii, która weźmie udział w Badwater Ultramaraton. Czy to prawda?

Mam polskie obywatelstwo i jestem Polakiem, natomiast norweskie media nazywają mnie pierwszym polskim Norwegiem, który weźmie udział w tym biegu. Przyjmując takie nazewnictwo, wszystko się zgadza. Jeżeli chodzi o Polaków, to bieg został ukończony jak dotychczas przez czterech naszych rodaków. W biegu w 1997 i 2008r brał również udział Norweg mieszkający w Australii, Bjarte Furnes, jednak nie dobiegł do mety.

Jak Pan wytrzymuje bieganie na tak długich dystansach? Jak się Pan przygotowuje do maratonów? 

Trzeba rozróżnić maratony (42,2km) od ultramaratonów (biegi dłuższe niż maraton) głównie ze względu na to, ze przygotowania do tych biegów znacznie się od siebie różnią. W przygotowaniach do biegu maratońskiego duży nacisk kładzie się na szybkość. W przygotowaniach do ultramaratonów duży nacisk kładzie się na budowanie wytrzymałości, zarówno fizycznej, jak i psychicznej.

Bieganie ultramaratonów na moim, amatorskim poziomie jest tak naprawdę łatwiejsze niż ogólnie się uważa. Nie wyróżniam się niczym szczególnym i jeśli ja mogę, pewnie każdy kto chciałby, też może. Oczywiście długie dystanse są trochę bardziej wymagające niż spacer po parku ale jeśli się chce włożyć trochę pracy w trening, droga do mety jest możliwa dla każdego. Przygotowania generalnie polegają na przemierzaniu mnóstwa kilometrów. Biegam, w zależności od sytuacji rodzinnej i zawodowej, od 50 do 120km tygodniowo. Są to koniecznie długie biegi od 30 km (w zwykłej fazie treningowej) do 80km (w końcowej fazie przygotowań do biegu) w weekendy. Czasem stosuję układ „back to back” czyli długi bieg, dwa lub trzy dni pod rząd. 3×30, 20+30+20 itp.

Jakie wydarzenie lub jaka osoba zainspirowała Pana do podejmowania tak ciężkich wyzwań?

Pierwsze nazwisko jakie przychodzi mi na myśl to Darek Strychalski, założyciel Fundacji „Zwycięzca”. Jest on niepełnosprawnym biegacz o wielkim sercu, który porywa się na najtrudniejsze biegi na świecie. Darka zobaczyłem w telewizji w 2012 roku. Przygotowywał się wówczas do swojej pierwszej próby przebiegnięcia biegu Badwater. W 2012 roku się nie udało ale Darek wrócił do Doliny Śmierci w 2014 roku i wtedy już dobiegł do mety. W tym tygodniu bierze samotnie udział w 500km charytatywnym „biegu dla Wiki” w którym próbuje zebrać pieniądze na operacje serca dla Wiki. Wspierajcie! Pierwsze nasiono z cyklu “Ja też chciałbym pobiec w Badwater” zostało zasiane w mojej głowie właśnie w 2012 roku.

Druga osoba, która dodała mi odwagi, by marzyć, jest Lisa Tamati – wielka ultrabiegaczka z Nowej Zelandii. Z Lisą i z Darkiem utrzymuję kontakt od 2012r i przez te 6 lat bardzo mi pomogli, podtrzymując we mnie iskierkę nadziei, że pewnego dnia też pobiegnę w Dolinie Śmierci.

Inspiracją dla mnie są praktycznie wszyscy ludzie, których poznałem w trakcie mojej biegowej przygody To oni w mniejszym lub większym stopniu przyczynili się do tego, że dzisiaj jestem tu gdzie jestem. Środowisko biegaczy to wspaniali ludzie.
(Może można by tutaj załączyć linki do filmu o Darku i Lisie?)

Od zawsze lubił Pan biegać? Kiedy pojawiła się u Pana fascynacja tym tematem?

Przez większość mojego życia byłem dość daleko od jakiegokolwiek sportu, a biegania szczególnie nie lubiłem. Wszystko zaczęło się w 2009 oku, kiedy postanowiłem zmienić swoje życie na trochę zdrowsze. Ważyłem wtedy ponad 110kg i paliłem dwie paczki papierosów dziennie. Fotel w pracy zmieniałem na fotel w pociągu lub samolocie, by zakończyć na fotelu przed telewizorem. W październiku 2009 roku założyłem buty do biegania po raz pierwszy. Trzykilometrowa runda zajęła mi wtedy ponad 40 minut. Normalny człowiek przeszedłby ją spacerem o wiele szybciej. Moja motywacja do biegania oczywiście natychmiast znikła, jednak myśl o zmianie trybu życia ciągle wracała. To dlatego powtarzałem tę próbę jeszcze wielokrotnie przez następne półtora roku, ciągle upadając i wracając do starych nawyków. Po półtora roku udało się jednak przebiec te trzy kilometry bez przerwy na marsz.

Jakkolwiek to brzmi, dało mi to poczucie jakiegoś wielkiego, osobistego sukcesu. Z tego powodu zacząłem to robić coraz częściej. Potem zacząłem przesuwać granicę swoich skromnych możliwości. Od tamtego momentu wszystko poszło już szybko. Zacząłem przemierzać coraz dłuższe dystanse – 5 km, 10 km, 15 km itp. Swój pierwszy półmaraton przebiegłem w 2013 roku.

Jak dostać się do Badwater? Jakie warunki należy spełnić i jakim wyzwaniom należy sprostać, by stać się jedną ze 100 osób, które stawią czoła „Dolinie Śmierci”?

Panuje przekonanie, dostanie się na start biegu to najtrudniejsze cześć przedsięwzięcia. Teraz kiedy wiem, że wystartuję w tym biegu, wcale tak nie uważam. Myślę jednak, że nie przesadzę stwierdzeniem, że przez ostatnie 6 lat nie było dnia i nocy kiedy nie myślałem o biegu w Dolinie Śmierci. Wszystkie moje biegi były w jakimś sensie planowane pod kątem Badwater. Krok po kroku sprawdzałem, co mój organizm jest w stanie pokonać.

Chcesz wziąć udział w Badwater? Koniecznie zobacz tę stronę! >>>

Organizatorzy biegu wymagają solidnego CV biegowego, zanim zawodnik w ogóle może złożyć aplikację zgłoszeniową. Po zakończeniu dwutygodniowego okresu składania aplikacji, organizatorzy biegu wybierają 100 osób z całego świata, które zapraszają je do wzięcia udziału w biegu. Moje „solidne” CV to 18 maratonów i 23 ultramaratony na dystansach od 50 do 170km. Zarówno na terenach płaskich, jak i na takich z 10.000 m przewyższeniami. Żeby „przetestować” jak mój organizm reaguje na bieganie w wysokich temperaturach, przebiegłem 5-dniowy bieg Al Andalus Ultra Trail. Dystans wynosił 230km przy 40 stopni Celsjusza. W ramach testów podjąłem się uczestnictwa w najtrudniejszym biegu Le Diagonale Des Fous (z franc. Bieg Głupców) na francuskiej wulkanicznej wyspie Réunion. Przebrnięcie przez tę trasę zajęło mi 56 godzin. Myślę, że to właśnie ukończenie biegów Al Andalus i Le Diagonale des Fous przeważyło o zaproszeniu na start w Badwater.

Czy zamierza Pan przeżyć ten bieg? 🙂

Absolutnie! Mało tego – zamierzam również ukończyć ten bieg! Moje szanse nie są duże, ale tak długo jak są większe niż zero, zamierzam próbować.
W Dolinie Śmierci będzie za mną ekipa wspierająca składająca się z doświadczonych ultrabiegaczy, posiadających również doświadczenie medyczne. Będą to Megan Stewart z Nowej Zelandii, Andreas Gossner z Norwegii, Gunnar George ze Szwecji i Scott DeVona ze Stanów Zjednoczonych. Wspaniali ludzie, którzy zgodzili się pomóc mi w drodze do mojego największego marzenia. Tak naprawdę dla nich ten bieg będzie o wiele trudniejszy niż dla mnie.

Jakie są największe obawy związany ze startem w Badwater?

Przede wszystkim wysoka temperatura w połączeniu z palącym słońcem. Te dwa czynniki mogą po prostu wyłączyć organizm. To jest to, co przydarzyło się Darkowi Strychalskiemu w 2012 roku. Pomimo tego, że Darek jest bardzo silnym biegaczem. Jeśli organizm odmówi posłuszeństwa, siła psychiczna na nic się nie przyda.
Czy warto stawiać czoła własnym słabościom? W jaki sposób podejmowanie wyzwań i przezwyciężanie własnych słabości wpływa na codzienne życie?
Absolutnie warto! Podejmowanie wyzwań i pokonywanie własnych słabości uczy nas jak radzić sobie z problemami i czyni nas silniejszymi ludźmi. Pozwala na patrzenie na problemy życiowe z większej perspektyw, uczy pewności siebie i chyba tego, ze tak naprawdę jeśli chcemy, możemy wszystko.

Jakim motto Pan się kieruje w życiu?

Mam ich strasznie dużo 🙂

„Pewnego dnia obudzimy się, otworzymy oczy i nie będzie już więcej czasu żeby zrobić rzeczy, które zawsze chcieliśmy zrobić.” – Nie znaczy to oczywiście, ze nagle musimy zacząć coś robić z naszym życiem. Ale ważne jest żeby było to naszym świadomym wyborem. Pewnego dnia nie będzie już więcej czasu.

“Jeśli masz marzenie, cały Wszechświat będzie Ci pomagał je spełnić.” – doświadczyłem tego na własnej skórze wiele razy w życiu. Mój start w Badwater jest jednym z  przykładów.

„Jest tylko jedna rzecz, która czyni nasze marzenie niemożliwym do spełnienia. Strach przed niepowodzeniem.”

„Możesz upaść siedem razy. Ważne żebyś podniósł się osiem razy.”

„Wpadnięcie do rzeki nie oznacza utonięcia. Pozostanie w niej może.”

„Niepowodzenie nie jest przestępstwem. Brak prób tak.”

Chciałby Pan coś przekazać Polakom mieszkającym w Norwegii?

Szczerze mówiąc nie wiem co mógłbym przekazać. Serdeczne pozdrowienia?
Może jeszcze, by nie pozwólić nikomu mówić Ci, że nie dasz rady. W głębi serca sam wiesz sam wiesz co możesz zrobić.

Trzymamy kciuki za naszego rodaka!

Jak przydatny był ten post?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić wpis!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Dotychczas nikt nie głosował na ten wpis! Oceń go jako pierwszy.

Przepraszamy, ten post nie był dla Ciebie przydatny!

Poprawmy ten post!

Powiedz nam, jak możemy ulepszyć ten post?

- Advertisement -

Więcej artykułów

Najnowsze artykuły

Norweski rząd wyróżnia środowisko LGBT

Norweski rząd wyróżnia środowisko LGBT Rząd będzie traktował priorytetowo uchodźców, którzy są lesbijkami, gejami, biseksualistami i osobami transpłciowymi Po raz pierwszy uchodźcy będący lesbijkami, gejami, biseksualistami...

Bergen Zwiedzamy miasto w Norwegii

Bergen Zwiedzamy miasto w Norwegii Zwiedziliśmy Bergen, miasto urokliwe, kolorowe i z ciekawą historią. Bryggen, stare nabrzeże Bergen, przypomina o znaczeniu miasta w ramach imperium handlowego...
- Reklama -