Pogoda w:

Oslo

.
Dziś .
Jutro .
default avatar
Lukasz Pawlowicz
31.08.2018

Bezwzględny raport nt. stanu instytucji opieki społecznej w Oslo

Miasto Oslo przeprowadziło audyt w czterech instytucjach, które świadczą usługi opiekuńcze nad nieletnimi. Inspektorzy rozmawiali z wychowankami objętymi opieką tych placówek. Część z nich twierdziło, że pracownicy socjalni przypierali ich do muru tak mocno, że nie mogli oddychać. To tylko niektóre z nieprawidłowości.

Założenia audytu

Audyt został przeprowadzony w czterech instytucjach opieki społecznej w Oslo, które sprawują opiekę nad dziećmi i młodzieżą w wieku od 13 do 18 lat. Inspektorzy zapewnili anonimowość zarówno pytanym osobom, jak i placówkom, które zostały nazwane jako instytucja A, B, C i D. Nikt się jednak nie spodziewał, że wyniki z kontroli będą aż tak złe.

Najgorzej w instytucji A

Inspektorzy najgorszą sytuację zastali w instytucji A. Wszyscy badani wychowankowie przedstawili codzienne życie w placówce. W raporcie wskazano, że dochodziło tam do aktów przemocy oraz znęcania się nad niektórymi dziećmi. Zastrzeżenia wzbudziły także zachowania pracowników socjalnych, którzy stosowali środki przymusu wobec swoich podopiecznych. Dopuszczali się oni takich czynów, jak np. przyciskanie dzieci do ściany tak mocno, że miały one problem z oddychaniem.

Czytaj także: Nikt nie zareagował na to zdjęcie. Jak to możliwe? >>>

Wychowankowie nie czuli się bezpiecznie

W wyniku stosowanych metod przymusu, wszyscy przepytani wychowankowie stwierdzili, że nie czuli się bezpiecznie w tych instytucjach. Większość z nich wskazywała na to, że lepiej im było w domu, chociaż relacje rodzinne odbiegały od normy. Nieletni sugerowali także, że wystarczyłaby rozmowa, jeżeli coś robili źle zamiast uciekanie się do stosowania przemocy wobec podopiecznych.

Braki w kadrach

W audycie wykazano również braki kadrowe w badanych placówkach. Stwierdzono wyjątkowo długie zwolnienia lekarskie wykwalifikowanych pracowników. Punkt kulminacyjny został osiągnięty jesienią 2017 roku, kiedy 20% zatrudnionych osób znajdowało się na urlopach zdrowotnych lub macierzyńskich. Średnia nieobecności dla całego roku 2017 wynosiła 16,9%, zaś w 2018 roku – 13,4%.

Czytaj także: Odpisy podatkowe w Norwegii. Jak płacić mniej? >>>

Nieobecności miały swoje konsekwencje

W trakcie kontroli stwierdzono również sytuacje, w których dyżury były pełnione przez osoby nie mające odpowiednich kwalifikacji do samodzielnej pracy – tak było np. w pewną sobotę w lutym tego roku. Na dziennym dyżurze były obecne dwie osoby, które zostały po nocnej zmianie. W efekcie, w trakcie dnia zabrakło samodzielnego pracownika z odpowiednimi kompetencjami, a dwóch z trzech dyżurujących zostało po normatywnych godzinach pracy. Zgodnie z prawem w trakcie dziennej zmiany musi być obecna chociaż jedna osoba posiadająca uprawnienia terapeuty.

Brak kwalifikacji, a przemoc

Jak wykazuje miejski audyt, istnieje ścisła korelacja pomiędzy brakiem kwalifikacji, a przemocą, jakiej dopuszczali się pracownicy. To właśnie osoby bez niezbędnych uprawnień dopuszczały się takich działań. Dodatkowo nie zostały spełnione założenia kadrowe, które przewidywały, że przynajmniej 60% pracowników będzie posiadało kwalifikacje. W rzeczywistości stanowili oni 40% załogi, co uniemożliwiało odpowiednie planowanie zmian.

Czytaj także: Ubezpieczenie auta w Norwegii – jak to działa? >>>

Co dalej?

Raport został przedstawiony Komisji Kontroli Oslo. Teraz audyt zostanie przesłany do Komisji Społecznej i Zdrowia. Po wydaniu opinii przez ten organ, zostanie przesłany na obrady Rady Miasta Oslo. W międzyczasie zostaną sporządzone rekomendacje, które mają usprawnić system opieki społecznej nad nieletnimi w stolicy Norwegii.

Źródło: VartOslo

[caldera_form id=”CF5b50935b6dd27″]

Oceń artykuł
0 / 5.0 0 ocen
default avatar
Lukasz Pawlowicz 31.08.2018

Dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *