COVID-19 Polacy nie są tu problemem 

0
1008
COVID-19 Polacy nie są tu problemem 
4.7
(25)

COVID-19 Polacy nie są tu problemem

Autorki: Natasza Bogacz koordynator projektu i Kristin Velure Strøm doradca w Caritas Norge 

Słyszymy o pielęgniarce, która mieszka w Norwegii od lat, a która teraz boi się pójść do sklepu w swojej małej miejscowości. O pracowniku, na którego klienci krzywo patrzą kiedy mówi, że jest z Polski. 

Na tapecie

COVID-19 Polacy nie są tu problemem Zakażenia koronawirusem wśród polskich imigrantów zarobkowych to temat, któremu poświęca się w Norwegii wiele uwagi ostatnimi czasy. I nie bez powodu. Sytuacja jest poważna i potrzebujemy efektywnych rozwiązań. Ale musimy też zrozumieć, jakie mechanizmy stoją za rozprzestrzenianiem się wirusa w tej grupie – bo dzięki temu zrozumiemy, jak możemy zapobiec kolejnym zarażeniom. 

Caritas

Jako organizacja Kościoła Katolickiego, Caritas jest dobrze znany wśród polskich imigrantów. Od początku pandemii w Norwegii nasza organizacja stara się dotrzeć z informacją do różnych grup imigrantów. Co zrozumiałe, ostatnio nasze starania skupiły się na Polakach. Potrzeba rzetelnej informacji jest duża, ponieważ obserwujemy olbrzymie nieporozumienia co do zasad kwarantanny, wymogów testu i warunków wjazdu do Norwegii. 

COVID-19 Polacy nie są tu problemem

COVID-19 Polacy nie są tu problemem Spotykamy wielu Polaków, którzy doświadczyli, że napiętnuje się ich jako roznosicieli wirusa. To dotyczy też tych osób, które osiedliły się w Norwegii na stałe a do Polski w tym roku nie pojechały ani razu. Słyszymy o przypadku pielęgniarki, która mieszka w Norwegii od lat, a która teraz boi się pójść do sklepu w swojej małej miejscowości, bo ludzie kierują się do kasy w momencie gdy ją zobaczą, jest wytykana palcami. Słyszymy o pracowniku, na którego klienci krzywo patrzą kiedy mówi, że jest z Polski. O matce, która musi tłumaczyć dzieciom, że nie zarażą się koroną tylko dlatego, że są z Polski, mimo że dzieci w szkole mówią, że Polacy są zaraźliwi. 

Tak nie powinno być. Robienie kozłów ofiarnych z pojedynczych grup powoduje erozję zaufania w całym społeczeństwie.  

Polacy są zdecydowanie największą grupą imigrantów w Norwegii, ale w żadnym razie nie jest to jednolita grupa. Wielu z nich osiedliło się tu na stałe, mówi po norwesku i ma dzieci w tutejszych szkołach czy przedszkolach. Oni stanowią grupę w dużym stopniu zintegrowaną z norweskim społeczeństwem i rynkiem pracy, grupę, która śledzi wiadomości i komunikaty norweskich władz. 

Praca w systemie rotacyjnym 

Inni Polacy pracują w Norwegii, ale ich „właściwe życie” toczy się w Polsce, gdzie mieszkają ich żony i dzieci. I tak w norweskich stoczniach, na budowach i w branży transportowej praca w systemie rotacyjnym jest częstym zjawiskiem. Pracownicy przemieszczają się wówczas tam i z powrotem między Polską a Norwegią bo taki jest ich kontrakt. I tak pracuje się latami. Ci pracownicy nie śledzą norweskich kanałów informacyjnych, ale można do nich dotrzeć przez pracodawców. 

Samozatrudnieni, Szara strefa 

Jest w końcu trzecia, duża grupa Polaków, którzy nie pracują w rotacji. Pracują przez mniejsze biura pośredniczące, na samozatrudnieniu lub znajdują pracę w szarej strefie. Często nie mają oni pewności zatrudnienia, mieszkają razem z innymi pracownikami i nie mówią ani po norwesku, ani po angielsku. Tacy ludzie mieszkają na terenie całej Norwegii, w niemal każdej gminie. Ich rodziny mieszkają w Polsce, więc oni sami jeżdżą tam za każdym razem, gdy dostają wolne. Do tej grupy nie tak łatwo dotrzeć tradycyjnymi środkami.  

COVID-19 Polacy nie są tu problemem

Wielu Polaków zaraziło się przebywając w Polsce. Tam liczby zakażonych są wielokrotnie większe niż w Norwegii. Najprawdopodobniej realna liczba zakażonych jest też o wiele wyższa od podawanej, skoro wiemy, że ok. 45 procent wykonanych w ostatnim tygodniu w Polsce testów na covid-19 daje wynik pozytywnyW Norwegii ta liczba wynosi trzy procent. 

Potrzeba więcej testów

COVID-19 Polacy nie są tu problemem Import zakażeń z Polski spowodował lokalne ogniska wirusa w przedsiębiorstwach zatrudniających wielu polskich pracowników. Przykładem takim może być stocznia w Hyllestad. Dlatego ważne jest, żeby rząd rozważył zaostrzenie wymogów testowania i kwarantanny dla tej grupy.  

Ale jednocześnie trzeba powiedzieć, że tak wysokie liczby zakażeń wśród Polaków w Norwegii nie są wynikiem złej moralności czy nieodpowiedzialności. Tu chodzi o to, że wiele osób przemieszcza się między Norwegią a Polską. Powód jest prosty, tak wygląda ich praca, lub dlatego, że chcą spędzić czas ze swoimi dziećmi. Spotykamy też wiele osób, które faktycznie odkładają wyjazd. 

Jesteśmy w Norwegii, bo nas potrzebują

Pandemia koronawirusa pokazała Norwegom, jak bardzo zależni są od przyjezdnej siły roboczej, czy to zbieraczy truskawek, czy stoczniowców. A jednocześnie mamy tutaj system, który nie daje tym pracownikom prawa do nauki języka czy innych środków wspierających integrację. Ci pracownicy są zdani na siebie. I wielu daje sobie radę. Ale ci, którzy mają rodzinę w Polsce i być może nie czują się częścią norweskiego społeczeństwa, radzą sobie w mniejszym stopniu. Wiele osób nie ma ani czasu ani pieniędzy na kurs norweskiego. Ich priorytetem jest praca. Ich sieć kontaktów w Norwegii nie wybiega poza krąg pracy a ich głównym źródłem informacji są polskie media. Do kontaktu z nimi norweskie władze nie mogą używać tych samych kanałów, którymi komunikują do norweskojęzycznych mieszkańców kraju. 

Rozpowszechnianie informacji

Do tych grup należy dotrzeć z informacją w języku polskim na lotniskach i promach. Oraz we współpracy z polskimi mediami i przez media społecznościowe. 

Ważnym kanałem są również pracodawcy. Mamy wrażenie, że większe firmy traktują to zadanie poważnie. Jednocześnie używają swoich zasobów w celu dostosowania się do zasad kwarantanny i środków zapobiegania zakażeniu. Niestety nie można tego powiedzieć o wszystkich pracodawcach.

Złam zasady kwarantanny!

W naszej pracy w Caritasie spotykamy Polaków, którzy są wykorzystywani podczas tej pandemii, od których pracodawca oczekuje łamania zasad kwarantanny, lub których warunki mieszkaniowe nie pozwalają na dostosowanie się do zasad ograniczania infekcji. Wielu z nich pracuje na niepewnych umowach, za niskie stawki i w warunkach, na które nie zgodziłby się żaden Norweg. Ich możliwość wyboru jest w praktyce ograniczona. Nie ma tutaj prostych rozwiązań, ale co do tej grupy również należy pojąć działania.  

Integracja

W dłuższej perspektywie, lepsza integracja pracowników zagranicznych leży w interesie zarówno ich samych, jak i norweskiego społeczeństwa. Dobrze by było, żeby pracownicy, którzy pracują tutaj wiele lat mieli lepszą wiedzę o tutejszym systemie. Ważne jest żeby mówili lepiej po norwesku. W ten sposób ich pozycja w spotkaniu z nieuczciwym pracodawcą będzie silniejsza. Łatwiej też będzie im uczestniczyć w życiu społecznym a norweskim władzom łatwiej będzie do nich dotrzeć z informacją w sytuacji kryzysowej.  

COVID-19 Polacy nie są tu problemem

Musimy mieć rozwiązania i krótko-, i długoterminowe, i muszą to być rozwiązania mądre. Ale robienie z Polaków kozłów ofiarnych w niczym nie pomaga. To nie oni są tu problemem. Wręcz przeciwnie, powinno się ich pochwalić za to, że pomagają nam utrzymywać w ruchu tą maszynę, którą jest norweska gospodarka, która zmaga się cały czas z COVID-19.  

Jak przydatny był ten post?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić wpis!

Średnia ocena 4.7 / 5. Liczba głosów: 25

Dotychczas nikt nie głosował na ten wpis! Oceń go jako pierwszy.

Przepraszamy, ten post nie był dla Ciebie przydatny!

Poprawmy ten post!

Powiedz nam, jak możemy ulepszyć ten post?